Co ma Nawotczyński do tego, że w ostatnich kilku latach sprowadzono kilkudziesięciu obcokrajowców i pożytku było zaledwie z malutkiego grona, choć i tak spadek nastąpił z niezliczoną liczbą obcokrajowców.
Podobnie było w zeszłym sezonie, gdy Wisła z wagonem z Hiszpanii nie potrafiła pokonać Puszczy.
Z Ratonem sytuacja była prosta od momentu ukazania informacji o tym ,,transferze".
Typowy turysta, przez kilka lat nie bronił i od pierwszego meczu z Łęczną było widać, że to parodysta bramkarski.
Biegański, a nie liczny szrot zagraniczny w ostatnich latach był wybierany najlepszym piłkarzem Wisły w poszczególnych rundach, a mimo to był bardzo niesprawiedliwe traktowany przez Kikuśka.
Takich Ratonów jest na pęczki w niższych ligach w Polsce.
Po co brać obcokrajowca, który nie jest żadną wartością dodaną?
Ale to pytanie można było zadać kilkadziesiąt razy w ostatnich latach.
To są oczywiste wałki menedżerskie.
Biegański nagradzany tytułami nie gra, a gra ręcznik w bramce.
Skandal.
Zresztą w pierwszoligowej jedenastce rundy jesiennej jest tylko jeden Hiszpan z Wisły, co też nie jest przypadkiem.
Liczba Polaków z Wisły jest taka sama, mimo znacznej kadrowej przewagi Hiszpanów w trójce najlepszych graczy na poszczególnych pozycjach.
https://weszlo.com/2023/12/18/najlep...-2024/#respond
Ten ranking dobitnie pokazuje jakość hiszpańskiej polityki transferowej.
W takim rankingu to Hiszpanie powinni wygrywać na każdej pozycji, a jest zupełnie inaczej.
To młodzi Polacy są chwaleni.
Ale w Wiśle od lat idą w politykę masowego sprowadzania szrotu zagranicznego.
Od lat powoduje to coraz gorsze wyniki - od klęski holenderskiej po spadek z prawie dwudziestoma obcokrajowcami i brak awansu z wagonem z Hiszpanii, ale cały czas jest ta sama śpiewka - więcej obcokrajowców.
A wyniki są coraz gorsze.
Od lat Polacy są tylko dodatkiem do ciągle licznego szrotu zagranicznego.
Raton jest takim symbolem partactwa jak kiedyś Lamey.
Ofensywa holenderska i najdroższa Wisła w historii sprawiła przerwanie wieloletniej dominacji, bo to właśnie liczny szrot krętacza menedżerskiego Valckxa i jego pomagiera amatora Maaskanta sprawiły, że Wisła stała się już jesienią 2011 r. przeciętniakiem w lidze polskiej.