|
Niezmiennie średnio co pół roku jestem zszokowany wysypem lamentu po pierwszym sparingu na obozie przygotowawczym. Tak jakby gra w tym sparingu miała jakiekolwiek znaczenie, po tym jak dostali ostro w d.upę na początku obozu. Pierwszy sparing to zawsze jest dodatkowa jednostka treningowa z ciężkimi nogami i nie ma co na niego zwracać uwagi. Tylko głąby kapuściane wyciągają z niego jakiekolwiek wnioski.
Powiem więcej :
Widziałem sezony przygotowawcze z samymi zwycięstwami, a potem bryndzę w lidze.
Widziałem sezony przygotowawcze z samymi zwycięstwami, a potem super grę w lidze.
Widziałem sezony przygotowawcze z samymi porażkami i remisami, a potem bryndzę w lidzę.
Widziałem sezony przygotowawcze z samymi porażkami i remisami, a potem super grę w lidze.
Jaki z tego morał?
- Nie stawiaj pralki koło lodówki, bo Ci rower zap.ierd.olą.
Wymiennie z drugim :
- Nie żuj gumy w lesie, bo obijesz sobie kolano.
I tyle w temacie obozów przygotowawczych.
Pierwsze śliwki robaczywki.
Jedziemy dalej.
|