|
Czyli te bajki o sztucznej inteligencji mają przysłonić prosty fakt, że Kikusiek z pastwisk wziął sobie kolegę z pastwisk, a Jarek dopowiedział bajeczki o algorytmach.
Jak te algorytmy mogą być właściwe, skoro mając do wyboru sprawdzonych trenerów w Polsce bierze się kolejnego amatora, który będzie uczył się w Wiśle czym jest posada trenera.
Czyli Skorża odnoszący sukcesy w lidze polskiej, w tym w Wiśle i też w Japonii jest niby zły, a bierze się kompletnego no nejma.
Jak Wisła ma być takim odnowionym klubem, to chyba powinna brać sprawdzonego trenera.
Kiko i Albercik przed przyjściem do Wisły nie mieli styczności z profesjonalnym zespołem.
Bądźmy poważni.
Zamierzenia, plany są ogromne, Królewicz pompuje balonik w mediach o kolejnym odnowieniu (którym to już? piątym?).
Czyli tym samym apetyty muszą wzrosnąć.
Skoro rodzimi trenerzy rzekomo są za słabi, więc od tych wielkich Hiszpanów oczekuję dominacji na wiosnę w pierwszej lidze, licznych wysokich wygranych, bo chyba o to powinno chodzić.
Oczywiście minimum finał PP.
A w przyszłym sezonie walka o MP.
Jak coś ma być extra, to tam walka o utrzymanie to stanowczo za mało.
Skoro Polacy są źli, to tym samym od obcokrajowców trzeba wymagać dwa razy więcej, bo to oczywiste.
A tu latem 2021 r. przyszedł wielki trener z Czech z tabunem obcokrajowców - miały być puchary, może coś więcej.
Wyszedł spadek z prawie dwudziestoma obcokrajowcami.
Coś niesamowitego.
Jak taka Stal Mielec daje radę, Warta daje radę, Puszcza coraz lepiej sobie radzi bez tej obudowy, to Wisła mając Wielkiego Wizjonera spod Gorlic, to w zasadzie już powinna grać w fazie grupowej Ligi Mistrzów.
Czyż nie?
To tak jak było coś z Holendrami.
Mieli wznieść Wisłę na nieosiągalny wcześniej poziom.
Miał być sukces w pucharach, dominacja w lidze - czyli w granicach kompletu punktów.
A skończyło się na licznych problemach z wygrywaniem w lidze polskiej, czyli finalnie ci zagraniczni wizjonerzy znacząco obniżyli jakość Wisły z lat 1998-2010.
Tamta Wisła po licznych i wysokich transferach jesienią 2011 r. była najgorsza od czasów wejścia Cupiała do Wisły i tu łatwe losowania plus reforma europejskich pucharów nic nie zmieniają.
Zamiast poważnych rywali typu Real, Barcelona tylko APOEL, wcześniej jakieś Skonto i coś z Bułgarii, z którym już były problemy na wyjeździe.
A porażka z APOEL-em oznaczała grę z automatu w fazie grupowej Ligi Europy.
Czyli gra do grudnia w pucharach, zamiast odpadnięcia klubem z najlepszych lig w sierpniu lub we wrześniu jak dawniej bywało.
Finalnie, po tej holenderskiej rewolucji i dzięki obcokrajowcom Wisła stała się przeciętniakiem w lidze z ,,gwiazdami" zarabiającymi ogromne pieniądze, którzy za wszelką cenę nie chcieli odejść z Wisły, bo wiedzieli, że takich kontraktów nigdzie nie dostaną.
Dzięki temu zakończył się okres Wielkiej Wisły i zaczął się kryzys trwający do dnia dzisiejszego.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 09.01.2024 o godz. 18:22.
|