s1mone napisał(a):

Markus :
Tak - zarówno Carbo i Junca sobie radzą dużo lepiej z piłka przy nodze niż jak jej nie mają. Carbo jeszcze coś tam czasem w defensywie zagra, ale czy on się wyróżnia w lidze pod względem ilości przechwytów czy skoków pressingowych? No chyba nie bardzo.
|
Doczytałem do momentu, w którym pada stwierdzenie, że Carbo nie wyróżnia się pod względem ilości przechwytów. I już nie mam sił kontynuować dalej czytania, bo nie mogę przestać się śmiać.
To najlepsze podsumowanie bajek Simone. Dobraliście się razem z mitomanem i manipulatorem Koalikiem oraz histerykiem Jaroo próbującym uwalać kandydaturę trenerów jeszcze zanim wsiądą do samolotu. Idealnie.
Carbo to obecnie w każdym meczu lider odbiorów i odzyskania piłek na skutek gry ciałem w całej Wiśle, wygrywa najwięcej pojedynków jeden na jeden, co jakiś czas temu można było przeczytać nawet w jednym z artykułów prasowych. Każdy widzi ile ma odbiorów, wygranych starć, ale teraz się dowiadujemy, że nie bardzo wygląda w destrukcji.
Długo nad tym myślałeś czy po prostu chlapnąłeś coś całkiem bez sensu, co Ci się wydaje, że potwierdza to, o czym piszesz?
Czytam dalej... "Junca kryjący na radar". Aha.

I dlatego był wiosną jednym z najlepszych lewych obrońców ligi, bardzo ładnie powstrzymującym również w indywidualnych pojedynkach przeciwników na skrzydle. Przed kontuzją Szot mógł mu buty nosić, co najlepiej było można zobaczyć podczas meczu z Ruchem, kiedy Hiszpana zabrakło.
Tachi straszny opór, który nie potrafił wygrać rywalizacji.

Otóż chciałbym Cię poinformować, że wygrywał ją i to na nie swojej pozycji, bo w drugiej linii, gdzie mieliśmy jeszcze dodatkowo Igbekeme. To, że nie grał na środku obrony było tylko całkowicie idiotyczną decyzją Sobolewskiego, który sobie coś upieprzył. Pod względem wyszkolenia na pewno w niczym nie ustępował zarówno Colleyowi czy Łasickiemu, bo pokazywał to gdy grał w drugiej linii.
Pozostali wymienieni przeze mnie Hiszpanie też prezentowali się znacznie lepiej i potrafili więcej niż prezentuje dziś jakikolwiek inny polski obrońca lub defensywny pomocnik pierwszej ligi, na czele z Lionchem czy Velezem, nawet jeśli w swoim kraju uchodzili za bardzo słabych, to u nas dalej by wymiatali, szczególnie na poziomie pierwszej ligi.
Ale oczywiście możesz zaklinać rzeczywistość, że byłoby inaczej i taki Łasicki czy Sapała jest od nich lepszy.
Ale najbardziej rozbawiło mnie stwierdzenie, że Hiszpanie nie są znani ze szczelnej defensywy, na co dowodem miałyby być ich rzekomy brak w Premiership.
Już Jagul Cię wyjaśnił, do listy nazwisk, które przypomniał dodam jeszcze chociażby Pique, który też grał w Anglii. Leszcz nieumiejący bronić, prawda?
No faktycznie kurza stopa nie było żadnego.

Takie jest właśnie Twoje postrzeganie świata i wartość przedstawionych poglądów. Zejdź ze swoich urojonych obłoków na Ziemię.
W trzeciej lidze hiszpańskiej dziś można znaleźć zawodników, którzy będą przewyższać możliwościami i jakością gry prawie wszystko, co biega po naszych pierwszoligowych boiskach z polskim paszportem. Także w obronie. Skutków tej prawdy dla polskiego szrotu najbardziej się boicie.