Wyświetl pojedynczy post
pepe72
Senior Member
 
Od: 08.2005
Skąd: kraina gandzi i deszczu

Online

Ignoruj użytkownika Pomoc
#142
Stary 01.01.2024, 20:53
Już dwa razy podano tu artykuł z Weszło o Rude i polecam każdemu przeczytać. Robi dobrze na kaca
https://weszlo.com/2023/12/31/wisla-...jest-sylwetka/

Dla zachęty cytaty:
Szymon Janczyk napisał(a):
Wisła Kraków chwali się, że przeprowadziła proces wyboru trenera tak, jak robią to najlepsze kluby na świecie. Jak to się stało, że wskazał on akurat na Alberta Rude, 36-latka, który w CV pierwszego trenera ma jedynie pracę w Kostaryce i trzeciej lidze hiszpańskiej? Oto wszystko, co musicie wiedzieć o nowym szkoleniowcu Białej Gwiazdy oraz kulisach jego wyboru.

Zaczęło się od kilku tysięcy kandydatów z czterdziestu pięciu krajów i siedemdziesięciu czterech lig. Wisła Kraków stworzyła swój własny proces selekcyjny i model, który pozwolił jej przeczesać cały świat w poszukiwaniu szkoleniowców, którzy utożsamiają się z tym, czego oczekuje. Pasują do profilu.
Jeszcze raz polecam przeczytać wytłuszczony fragment.
Szymon Janczyk napisał(a):
Jarosław Królewski jest głównym decyzyjnym w Wiśle Kraków już od przeszło roku. Widać było, że do wyboru nowego trenera chciał podejść w stu procentach na własnych zasadach. Przy rekrutacji Radosława Sobolewskiego tego wszystkiego jeszcze nie było.
(...)
Trener zrezygnował jednak sam. Z perspektywy czasu możemy być mu za to wdzięczni. Nie jako kibice Białej Gwiazdy, a jako osoby, które dzięki temu zyskały szansę do śledzenia unikalnego w polskiej skali procesu wyboru jego następcy.
Jako kibice też możemy być Sobolowi wdzięczni, że zrezygnował sam.
Szymon Janczyk napisał(a):
Do tej pory w naszych realiach z najbardziej zaawansowanych i szczegółowych metod rekrutacji słynął Michał Świerczewski. Legendą owiane są rozmowy rekrutacyjne, które właściciel Rakowa Częstochowa prowadził, gdy wytrzasnął znikąd Marka Papszuna. Nie tylko jego zresztą, tyczyło się to wielu różnych pozycji, na które zatrudniał nieoczywiste nazwiska. Wisła Kraków jest jednak pierwszym klubem w Polsce, który proces rekrutacji trenera przeprowadził na wzór europejskich drużyn z kategorii „data-driven”, stosując w nim zaawansowane dane oraz technologię.

To nie słodzenie, to fakt.
Na Papszuna nas niestety nie stać
Szymon Janczyk napisał(a):
Trzeba jednak wspomnieć o drugiej, równie ważnej osobie. Piotr Wawrzynów jakiś czas temu został szefem działu data science w krakowskim klubie. Polak w przeszłości tworzył narzędzia, które pozwalały porównać trenerów na bazie danych w firmie „Analytics FC”.

Najprościej opisując: grał w Realu Madryt dla analityków.
Ktoś może powiedzieć, że woli Barcę ...
Szymon Janczyk napisał(a):
Od początku wiadomo więc było, że proces zastosowany przez Wisłę będzie innowacyjny, ciekawy. Dla wielu pewnie kontrowersyjny, bo zamknięto to w pojęciu „szkoleniowca wybierze komputer”. Trenera Wisły Kraków nie wybrał jednak algorytm, nie wypluł go komputer, nie wskazały go liczby ani sztuczna inteligencja. Piotr Wawrzynów wytłumaczył to w swoich mediach społecznościowych:

– Najpierw człowiek na bazie domenowej wiedzy piłkarskiej, doświadczenia i jasno zdefiniowanych założeń buduje statystyki/modele. Potem również człowiek testuje czy odzwierciedlają one stan faktyczny i czy pozwalają przewidzieć przyszłe wyniki. Następnie także człowiek używa ich do redukcji ogromnej listy nazwisk (w grubych tysiącach) tylko do tych najbardziej pasujących i dostępnych. A na końcu wkraczają klasyczne metody: analizy video + na żywo, research, rozmowy, wywiad środowiskowy, assessment osobowości itd. Ten „łączony” sposób minimalizuje ryzyko błędu, oszczędza czas i inne zasoby, a przede wszystkim pozwala otworzyć się na nowe rynki, często zasięgiem objąć praktycznie cały świat. Coś, czego sztab ludzi, nieważne jak duży, nigdy nie osiągnie bez wsparcia technologii

Słowo klucz: oszczędność czasu i minimalizowanie ryzyka błędu. Pięć tysięcy kandydatur to pula, której przejrzenie nie byłoby możliwe.
(...)
Na liście znalazło się trzech Polaków, dwóch Farerów, Japończyk, czterech Bośniaków, Fin, Kazach, Urugwajczyk, Łotysz, a nawet obywatel Luksemburga.
Ciekawe byłoby przeczytać kilka tych nazwisk zwłaszcza Polaków.
Szymon Janczyk napisał(a):
Albert Rude na niej był. W ścisłej czołówce, co było pierwszym sygnałem, że warto zwrócić na niego uwagę, przyjrzeć mu się bliżej. Wtedy do gry wszedł Kiko Ramirez, dyrektor sportowy klubu, który prowadził pierwsze rozmowy, wykonał wywiad środowiskowy, spotkał się z trenerem i jego asystentem. Hiszpan miał zadbać o wszystko, czego nie widzi komputer. Poznać spojrzenie Rude na zespół, taktykę, ocenić jego mentalność i chęć udziału w projekcie. Na końcu zaś wynegocjować umowę.
I tu jest wyjaśnienie dla sceptycznych kolegów z forum. Najpierw komputer zrobił listę, a potem za tą listę wziął się Kiko. Że wygrał Hiszpan ... no przy naszej hiszpańskiej kolonii to nie dziwota.
Szymon Janczyk napisał(a):
Jarosław Królewski rozmawiał z Albertem Rude trzykrotnie. 36-latek zrobił ogromne wrażenie na każdej z osób zaangażowanych w proces wyboru trenera.
(...)
To trenerski nowicjusz.

W Krakowie podeszli jednak do tematu nieco inaczej. Wybitnie zaimponowało im to, że Albert Rude zrobił doktorat, założył także własną szkołę dla trenerów. Po pierwsze: skoro tak, to jest świetnym teoretykiem. Wiedza jest pewnikiem. Po drugie: pokazuje to determinację i chęć samorozwoju. Rude jest zafiksowany na sukces i robi wiele, żeby go osiągnąć.
(...)
W Wiśle zdawali sobie sprawę, że w niektórych tematach muszą iść na ustępstwa. Albert Rude nie spełniał wymogu zaangażowania w długoterminowy projekt. Jako pierwszy trener nie pracował nigdzie dłużej niż dwa lata.
to tak jak Sobol.
Szymon Janczyk napisał(a):
Po przeciwnej stronie Biała Gwiazda miała jednak dowody na to, że Hiszpan pasuje i do niej, i do pierwszej ligi. W poprzednich zespołach poprawił skuteczność ataku pozycyjnego (kluczowy problem Wisły) oraz wyjście spod pressingu. Jego drużyny notowały mniej groźnych strat na własnej połowie. Rzadko stosował długie podania, ale jeśli już, to jego drużyna lepiej utrzymywała się po nich przy piłce. Rywalom zaś wszystko to utrudnił: ciężej było im uwolnić się spod nacisku jego zespołu, utrzymać się przy piłce po długim podaniu i wyprowadzać atak pozycyjny.

Rude przygotował wielostronicową analizę gry drużyny popartą materiałami wideo; przeanalizował cały skład Wisły; z detalami opowiedział o tym, co i gdzie można poprawić; przedstawił metodologię swojej pracy z rozpisanym mikrocyklem treningowym; zademonstrował efekty pobytu w poprzednich klubach, z konkretnymi przykładami rozwoju poszczególnych zawodników popartymi liczbami. Słowem: podszedł do tematu śmiertelnie poważnie, jakby aplikował do roboty życia.

Przekonał. Dostał angaż. Teraz musi przekuć teorię na praktykę.
Nie wiem kto trzeźwy wyśmiewa tą analizę. Każdy profesjonalny trener takie coś przygotowuje niezależnie od dyscypliny sportowej.
Szymon Janczyk napisał(a):
Hiszpan zaczął od teorii. Zrobił doktorat, został wykładowcą i szefem działu piłki nożnej na renomowanym Uniwersytecie Vic w Katalonii.
(...)
Wtedy rozruszał własny biznes. Trzymał się z ludźmi, którzy założyli „Ekkono”, sławną na całym świecie, nazwijmy to, szkółkę trenerów. Na sto procent trafiliście na tę nazwę, jeśli śledzicie środowisko szkoleniowców i czytacie rozmowy z nimi. Całkiem prawdopodobne, że kojarzycie też dziecko Alberta Rude. MBP, czyli „Making Better Players”, działa na podobnej zasadzie. Oferuje kursy, szkolenia i wiedzę. Wszystko opiera się na autorskich zasadach Hiszpana.
(...)
Szkoła Alberta Rude chwali się współpracami z federacjami Meksyku, Indii, Panamy oraz Peru. Z ich usług korzystają lub korzystały Atletico Mineiro, UNAM Pumas, Austin FC czy Club Universidad de Chile. Kursantami MBP byli także Polacy — Mikołaj Raczyński oraz Sławomir Cisakowski, którzy dziś pracują w sztabie Stali Rzeszów.
Resztę CV trenera pomijam, już to kilka razy na forum było, każdy może w Weszło przeczytać.
Szymon Janczyk napisał(a):
Opowiadał, że odrzucał oferty, bo liczył na coś interesującego, wciągającego. CD Castellon mógł go zaintrygować. Trzecioligowiec trafił w ręce Boba Voulgarisa, który dorobił się na bukmacherce i pełnił rolę dyrektora działu badań ilościowych i rozwoju w Dallas Mavericks. W środowisku NBA był powszechnie znany i ceniony, a w Hiszpanii chciał rozkręcić klub na zasadzie data-driven.

Sam zainteresowany tak wyjaśniał, jak wyglądała praca z danymi, z którą zetknął się w tym klubie.

– Właściciele takich klubów jak Castellon, ale też Brighton i Brentford wywodzą się z bukmacherki i używają algorytmów do przewidywania wyników czy pozyskiwania zawodników, którzy będą lepiej dopasowani do zespołu. Dane są precyzyjne i konkretne, inne niż na ogólnodostępnych platformach. Tworzą własne wskaźniki.

Poznajcie Brentford, klub w końcu gotowy na Premier League

Brzmi trochę jak Wisła Kraków, więc nic dziwnego, że rekruterzy Białej Gwiazdy dostrzegli w tym spory plus.
Tyle "laurka", teraz będzie mniej przyjemnie.
Szymon Janczyk napisał(a):
Wisła Kraków zaryzykowała, nie ma co do tego wątpliwości. Albert Rude jest piekielnie zdolnym człowiekiem, wybitnym teoretykiem. Nie wiadomo jednak, jak dobrym będzie trenerem, bo wiedza nie zawsze idzie w parze z praktyką. Jego dotychczasowe przygody pokazują, że nie jest kompletną niedojdą, ale każą postawić kilka pytań.

Przede wszystkim: nie pozwólcie temu człowieku grać w barażach.
Nie chcę martwić ale statystycznie należy wygrać 11 meczów na 15 pozostałych
Chyba, że nam konkurenci pomogą.
Szymon Janczyk napisał(a):
Albert Rude na pewno ma odpowiedzi na to, jakie problemy ma Wisła Kraków. Wie, że to zespół, który ma duży kłopot ze sforsowaniem nisko ustawionego bloku obronnego. Zawodnikom w tercji ataku brakuje rozwiązań, kreatywności, a w polu karnym wykończenia, wypracowania jeszcze lepszych sytuacji.
(...)
Podczas rozmów wymienił szereg rzeczy, które napawają go dużym optymizmem. W jednym z wywiadów tłumaczył:

– Piłka jest dla mnie najważniejsza. Gdy jej nie mamy, musimy ją odzyskać tak szybko, jak to możliwe. Coraz trudniej jest przełamywać bloki obronne, drużyny operujące piłką cierpią, bo atakują małe przestrzenie, a bronią bardzo dużych. Kluczowe jest wywieranie presji, żeby rozciągnąć przeciwnika i zapewnić sobie więcej miejsca, tak jak robi to Brighton.

Wypisz wymaluj to, czego potrzebuje Wisła Kraków do sukcesu na zapleczu Ekstraklasy. Właśnie dlatego proces, który zastosował Jarosław Królewski, wydaje się słuszny. Nie ma wątpliwości, że Biała Gwiazda zminimalizowała ryzyko totalnego przestrzelenia z wyborem trenera. Ten gość do nich pasuje, oni pasują do niego.
Pisałem, zę to dobry artykuł na noworocznego kaca
Szymon Janczyk napisał(a):
Trzeba jednak pamiętać, że zminimalizowanie ryzyka nie oznacza wykluczenia możliwości porażki. Albert Rude wciąż może się okazać trenerem, który nie podoła. Wisła Kraków znów może zostać w pierwszej lidze. Nawet najsłuszniejsze podejście może skutkować złym wynikiem, nawet najdoskonalszy proces może przynieść błędną odpowiedź.

Byłaby to krótkoterminowa porażka, ale nie długofalowa katastrofa. Trzeba to zrozumieć, żeby nie zdusić ciekawego projektu na pierwszym zakręcie.
Co oznacza tyle, że jak się nie uda w tym roku przez baraże to Jaro pewnie zostawi go na przyszły rok.
Miejmy nadzieję, że jednak się uda z tym top2.
Statystyki Wisły na wykresach: https://www.canva.com/design/DAGtt9A...Id=hc3c6977d12

Cele Wisły na sezon 2026/27
Na razie świętowanie awansu
Odpowiedz cytując