MaLk napisał(a):

Aha. Ale ten sposób rozumowania doprowadza do jakże odkrywczej analogicznej tezy, że z polskich zawodników pozyskanych z ich rynku też można stworzyć w Polsce bardzo solidny zespół, a przykładów będzie jeszcze więcej.
Na koniec okazuje się, że na większości piłkarskich rynków można znaleźć tych 20 piłkarzy do stworzenia drużyny, która poradziłaby sobie na poziomie ekstraklasy wliczając w to Mołdawię, Estonię czy inną Islandię, których pierwsza reprezentacja potrafi ogarniać lepiej od naszej reprezentacji.
Jest tylko jeden drobny szczegół. Trzeba mieć umiejętność wybrania Carlitosa a nie Arruabarreny i Daniego Quintany zamiast Cayego Quintany. Albo Steinborsa zamiast Karasauksa czy Wasiljewa zamiast Vastsuka.
|
Ja o tym piszę od dawna - 100% naszego rozeznania to Kiko. Dlatego pitolenie o Polakach w składzie jest bez sensu. Mamy Hiszpanów bo mamy gościa który zna rynek. Rynek krajowy to dla nas pasmo Sapał, Młyńskich, Żyr, Niewiadomskich czy Wachowiaków, w większości horrendalnie przepłaconych. Spuśćmy zasłonę milczenia na nasze ruchy na rynkach czeskim czy słowackim, albo bardziej egzotycznych kierunkach, bo w ten sposób spadliśmy z ligi.
Dopóki nie znajdziemy polskiego odpowiednika Kiko - e viva Espania czy jakoś tam. Lepiej mieć Kiko niż być zdanym na nasz żałosny "dział sportowy". Ideałem by był Kiko plus ktoś od rynku krajowego, ale mamy na razie to co mamy. Kiko. Bez niego bylibyśmy w dupie, zdani na menago i miernoty z naszej szkółki.
Markus ma rację. Nie mamy know how ani pieniędzy na krajowy skład. Taki Ruch miał tylko wiedzę i wystarczyło. Tylko oni nie ściągali Żyro i Sapały albo spadów z Lecha - nie mieli na to pieniędzy
Nie wiem po co ciągle to wałkować. Jara Cię wizja kolejnych spadów z Ekstraklasy, inwalidów, młodych pseudotalentów wciskanych nam przez menago za duże pieniądze?