Markus napisał(a):

|
Profesjonalne kluby silnych lig tylko przejściowo często mają przewagę obcokrajowców we własnych składach, czy od dawna jest to stan stały i nie powodujący ubytku dla ich marki oraz prestiżu lub ilości kibiców oglądających ich mecze?
|
To jest inna dyskusja, ale na dłuższą metę, myślę, że może tak być, że ukorporacyjnienie piłki nożnej i zniszczenie związku lokalnych klubów z regionami i ich społecznościami doprowadzi do marginalizacji tej dyscypliny. Kropką nad i będzie utworzenie produktów typu 'Superliga', które coraz bardziej będą nas przesuwać w kierunku freak fightów, a oddalać od tradycji sięgającej czasów grania za dzieciaka w klubach osiedlowych. Jestem gotów uwierzyć, że taki łebek jest w stanie zajawić się oglądaniem Legii, Lecha, czy Wisły nawet w wersji z samymi najemnikami, ale jak te zespoły wygrywają. Łatwo mi też wyobrazić sobie, że ktoś chce oglądać klub grający w 3 lidze, ale pełen ludzi, którzy na.derby pomalują sobie włosy w barwy klubowe. Trudno mi sobie wyobrazić natomiast, czy mając dziś 7 lat, gdybym patrzył na Wisłę kopiącą się po głowie i rotującą szrotem w takim tempie, że nawet śledząc to na bieżąco nie pamiętam już zawodników, którzy byli tu dwa lata temu, mógłbym się zakochać w tym klubie - to jest rzeczywistość, którą mamy dzisiaj. To gwoli dygresji.
Do tematu jednak - czy ktoś zresearchował co to jest za szkoła trenerów Alberta Rudé, jakie osiągnięcia ona ma i tak dalej? Informacje prasowe w których o tym mowa pełne są pustosłowia - żadna to sztuka wyszkolić 100 trenerów w 30 ligach, jak się żadnego nie wypromuje, a nasz trener jest, póki co, sam jedynie obiecującym kandydatem na trenera.