Tu jest ciekawy wątek n/t naszego nowego trenera od kogoś, kto obserwuje meksykański sport. Cytuję istotne fragmenty więc polecam całość.
https://twitter.com/matlak_michal/st...33268701352067
Michał Matlak napisał(a):
Jako członek sztabu Diego Alonso triumfował w Lidze Mistrzów CONCACAF. Potem zatrudnił ich Beckham.
Bryan Ruiz nazywał go "niesamowitym trenerem", choć przegrał trzy finały w Kostaryce z Júniorem Díazem u boku.
W 2015 Katalończyk Rudé, lat 28, przylatuje do meksykańskiej Pachuki wygłosić przemówienie na międzynarodowym kongresie piłkarskim.
Jest ambitnym analitykiem z doktoratem na Universitat de Vic, zajmuje się metodologią szkolenia i prowadzi firmę konsultingową Sport Networking.
|
To się pewnie Królewskiemu najbardziej spodobało. Nie dość, że naukowiec to swoją wiedzę chce inwestować w sport.
Michał Matlak napisał(a):
|
Grał w piłkę w katalońskich klubikach, aż do czasu kontuzji. Poszedł na studia, a potem z kolegami ze uczelni otworzył biznes. Jego Sports Networking współpracował np. z Lucasem Silvą, wysyłając mu analizy wideo z jego występów. Doradzali piłkarzom, trenerom, organizowali kursy.
|
Podobnie zaczynał Pep Guardiola. Od analityka do trenera
Michał Matlak napisał(a):
Jego prelekcji w Pachuce przysłuchiwał się Diego Alonso, trener meksykańskiego CF Pachuca - klubu nowoczesnego, z szerokiej ligowej czołówki, z bardzo dobrą akademią.
Urugwajczyk uznał, że Rudé będzie dobrym uzupełnieniem jego sztabu trenerskiego i zaoferował mu współpracę.
Rudé nie był prawą ręką Alonso. Głównym asystentem pozostawał Claudio Arzeno.
Katalończyk z kolei odpowiadał za analizę wideo, indywidualny rozwój piłkarzy i pewne elementy taktyczne na treningach.
Razem zdobyli mistrzostwo Meksyku, wygrali Ligę Mistrzów i polecieli na KMŚ.
Kolejne przystanki Rudé w Meksyku to Querétaro FC (prowadził drużynę U17) oraz gigant CF Monterrey (znów u boku Alonso).
Gdy Diego Alonso został zatrudniony przez Davida Beckhama jako pierwszy w historii trener Interu Miami, również wziął Katalończyka ze sobą.
Furory w MLS nie zrobili, ale Rudé miał okazję pracować z Gonzalo Higuaínem czy Blaisem Matuidim.
Wcześniej w Meksyku szlifował talenty Hirvinga Lozano, Éricka Gutiérreza i całej plejady kontynentalnych gwiazd.
No dobra, 34 lata na karku i czas na samodzielną pracę.
Przyszedł telefon od Agustína Lleidy, kolegi z uczelni i z Pachuki. Lleida był dyrektorem sportowm Alajuelense, kostarykańskiego potentata i klubu z najlepszą infrastrukturą w Ameryce Centralnej.
Super akademia, obiekty na poziomie europejskim, ale też duże wyzwanie, bo na ostatnie 15 sezonów Alajuelense tylko raz zdobyło majstra. Wstyd przeogromny jak na taką markę.
Asystentem Rudé został Júnior Díaz, świeżo po zakończeniu kariery piłkarskiej.
Lleida skompletował swojemu trenerowi najlepszą pakę między Meksykiem a Kolumbią. Mistrzostwo to obowiązek.
Spoiler alert: nie udało się. Z tego Rudé jest głównie w Kostaryce pamiętany, chociaż sprawa nie jest tak czarno-biała.
W sezonie Apertura 2021 (w Kostaryce sezony są półroczne) docierają do finału. Tam w dwumeczu pokonuje ich arcyrywal, Deportivo Saprissa (1:2, 0:0).
|
Wczoraj patrzyłem na wyniki w sieci i nie bardzo było jak to zrozumieć. Fajnie, że wyjaśnił.
Michał Matlak napisał(a):
W Clausurze 2022 podopieczni Rudé kończą jako liderzy sezonu regularnego. Są faworytami do tytułu, ale gra nie porywa.
W półfinale derby Kostaryki. Alajuelense mści się na Saprissie. Rywal pokonany po dogrywce, a Katalończyk jest chwalony za rozplanowanie taktyczne dwumeczu.
A potem finał z Cartaginés. I tu zaczyna się męka.
Naszpikowany gwiazdorami Alajuelense kontra rywal, "klub przeklęty", który nie zdobył mistrzostwa od 81 lat.
Na wyjeździe 0:0. Rudé ustawia ekipę bardzo zachowawczo. W rewanżu 1:1. Zabrakło 5 minut do dowiezienia mistrzostwa.
Mają jednak drugą szansę na mistrza. Jako lider tabeli grają wielki finał ze zwycięzcą play-offów. Czyli... znów z Cartaginés.
I znów Rudé chowa się za podwójną gardą. Na wyjeździe 0:1, bez celnego strzału. Kłóci się to z "hiperofensywnym" futbolem, który zapowiadał na starcie.
U siebie jest gonitwa o odrobienie straty, ale Alajuelense opada z sił. Po dogrywce Cartaginés triumfuje. Trzeci z rzędu przegrany finał przez Rudé.
Po ostatnim gwizdku, gdy schodzi do szatni, zostaje zaatakowany przez kibica własnej drużyny.
Zarząd debatuje o przyszłości Katalończyka. Tytułu nie zdobył, ale zaprezentował im się jako profesjonalny, wymagający, nowoczesny trener - fachowiec na dłuższą metę.
Myślą nad przydzieleniem mu doświadczonego asystenta, który zna lokalne realia i mógłby go trochę nakierować.
|
U nas dostał Jopa
Michał Matlak napisał(a):
Ostatecznie włodarze z ciężkim sercem - ale ku radości kibiców - żegnają się z Rudé, pół roku przed końcem umowy.
Sparzył się? To za dużo powiedziane. Wydaje się, że w Kostaryce zapłacił frycowe na początku kariery, jednak w tak dużym klubie trudno wybacza się niepowodzenia.
|
No to witamy trenerze w Wiśle. Raczej pana nikt, jak na Kostaryce, nie pobije ale łatwo też nie będzie
Michał Matlak napisał(a):
Podsumowując: Rudé jawi się jako gość, który ma doświadczenie w pracy pod presją. Widział od środka dużą piłkę w Ameryce Północnej, miał do czynienia z naprawdę poważnymi nazwiskami. Pracuje w nowoczesny i długofalowy sposób, który zdobył uznanie graczy. Wciąż na początku drogi.
W Kostaryce wywalał się jednak w najważniejszych momentach, gdy jego drużyna była faworytem. To kibicom Wisły może się wydawać niepokojąco znajome.
Jego pracy w Hiszpanii już nie śledziłem, więc to tyle ode mnie. Dzięki za dotrwanie do końca, lecę spać
|