Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#154
Stary 28.12.2023, 01:18
Muszę przyznać, że analizy jakich tu zdążyliście dokonać przez okres świąteczny są niezwykle ciekawe, szkoda tylko że oparte na naciąganych podstawach.

No więc - "przeciętny" piłkarz i przeciętna płaca. Jest dla mnie nieodgadnioną tajemnicą dlaczego dla porównań niektórzy z was przyjmują jako przeciętną płacę przeciętnego I-ligowca Myńskiego, Colleya, Urygę Żyrę czy nawet Sapałę. Zwłaszcza tych pierwszych, zatrudnionych przez nasz wspaniałomyślny klub w okresie, kiedy mieliśmy piąty budżet wśród klubów ekstraklasowych. Naprawdę, wiarygodny punkt odniesienia do tego, ile zarabia przeciętny piłkarz w I lidze

Przypominam, liczyłem tutaj kiedyś mediany/średnie na piłkarza w I lidze na podstawie danych za sezon, w którym spadliśmy. Z wyliczeń wynikało, że większość piłkarzy I-ligowych w Polsce zarabiała ówcześnie w widełkach 12,5-19 tys. zł, przeciętnie ok. 17 tys. zł/m-c. To jest ok. 4 tys. euro/m-c.

A ile zarabia taki przeciętny piłkarz III ligi hiszpańskiej? Nie wiem, nie ocenię tego na podstawie jednego noł-nejmowego ogłoszenia z niezbyt profesjonalnego miejsca w sieci. W swoich źródłach, dzięki uprzejmości znajomych, znalazłem kilka dodatkowych:
- aktualną ofertę hiszpańskiego klubu broniącego się przed spadkiem z jednej z grup III ligi - oferuje 8.000 euro/m-c (trzy pozycje, te same warunki finansowe);
- aktualną ofertę hiszpańskiego klubu walczącego o awans z jednej z grup III ligi - oferuje 3.000 euro/m-c (dwie pozycje, te same warunki finansowe);
- aktualną ofertę hiszpańskiego klubu ze środka tabeli jednej z grup III ligi - oferuje 3.000 euro/m-c (dwie pozycje, te same warunki finansowe).

Wychodzi mi więc na to, że przeciętny piłkarz trzeciego poziomu rozgrywek w Hiszpanii spokojnie dostanie te minimum 3 tys. euro u siebie, więc żeby w ogóle spojrzał na polską I ligę i pomyślał o przeprowadzce, to jednak absolutnym minimum, jakie musi zobaczyć jest te 4-5 tys. euro. Czy oznacza to zatem, że są tańsi od przeciętnego polskiego piłkarza I-ligowego? Nie powiedziałbym. W najlepszym wypadku kosztują porównywalne pieniądze, zwykle jednak trzeba dołożyć.

Te opowieści o tanich Hiszpanach powstały bowiem za czasów Kiko-trenera, gdy płaca takiego gracza porównywana była do płacy przeciętnego Polaka, ale... ekstraklasowego. Na tym poziomie te kilka tysięcy euro za Hiszpana faktycznie robiło wrażenie w relacji do pensji reszty graczy. Na poziomie przeciętnego I-ligowca to już zupełnie inne wyliczenia.

Ci Hiszpanie, których sprowadzaliśmy w poprzednim sezonie byli natomiast drożsi od przeciętnego I-ligowca dwukrotnie, ci obecni, jeśli wierzyć plotkom o 5 tys. euro, jakie oferujemy, są drożsi o jakieś +/-25%.

Oczywiście pozostawiając poza nawiasem wyliczeń i gwiazdorskie kontrakty Fernandeza czy Rodado, i równie gwiazdorskie kontrakty Colleya, Urygi czy Młyńskiego. Żaden z nich nie przystaje finansowo do realiów tego, co jest przeciętne w I lidze.

Jest rzeczą oczywistą, że - jak już pisałem - taki przeciętny (niegwiazdorski) Hiszpan będzie lepszy i technicznie, i taktycznie od przeciętnego Polaka. Reszta jest kwestią kalkulacji - czy relacja ceny do jakości jest w danym przypadku rzeczywiście aż tak duża, żeby tyle dopłacać. Bo, wbrew temu, co napisał Wolfy, nie zawsze musi się przełożyć na to, że będzie w naszej przaśnej lidze robił co chce. Wystarczająco dużo meczów "hiszpańskiej Wisły" obejrzałem w ostatnich miesiącach, żeby w to nie wierzyć jak w dogmat - dobrze ustawione taktycznie drużyny zjadały i wypluwały naszych Hiszpanów pozbawionych wsparcia z ławki
Odpowiedz cytując