Wyświetl pojedynczy post
KOALIK
Banita
 
Od: 02.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#147
Stary 26.12.2023, 16:23
Markusik, znowu jakieś bajdurzenia...

Po latach dominacji za czasów Cupiała i seryjnie zdobywanych tytułów MP oraz z sukcesami na miarę możliwości w europejskich pucharach (kiedy o sukcesy było znacznie trudniej niż dzisiaj, bo już w pierwszych meczach były starcia z czołowymi europejskimi drużynami) z głównie Polskimi trenerami i zawodnikami (nieudane eksperymenty z Petrescu i Liczką) za radą swoich pseudodoradców Cupiał postanowił na rewolucję.

Zatrudnił krętacza menedżerskiego Valckxa i jego pomagiera Maaskanta (z kosmicznym kontraktem), który jak się okazało trenerem nie był o czym świadczy w zasadzie zakończenie kariery po meczach hańby z Podbeskidziem i Cracovią.

Niby było MP, ale zdobyte dzięki formie życia Meliksona i słabości rywali.

Brak nawet 60 pkt i słaby styl.

Po kolejnych dużych transferach pamiętna katastrofa w Nikozji i dość kiepska postawa w lidze. Te dwa ostatnie mecze były idealnym podsumowaniem, że to była zła droga.

Mnóstwo nieudanych transferów, w dodatku znacznie przepłaconych (sam Genkow zarabiał dwa razy więcej od Brożka, a pożytek był z niego marny), brak rozwoju drużyny.

Po ponad roku pracy i wielu transferach nie dało się oglądać tamtej drużyny. Była to drużyna oldbojów, bez ambicji, bez determinacji.

Ten okres zakończył czas Wielkiej Wisły i był główną - pierwszą przyczyną wieloletniego kryzysu trwającego do dnia dzisiejszego.

Po Nikozji pamiętna gorąca noc, w której Basałaj albo Bucałaj jak kto woli zorientował się, że w budżecie będzie brakowało ponad dwadzieścia milionów złotych.

Utrzymanie drużyny było z dwa-trzy razy droższe niż z czasów Skorży - z MP z prawie 80 pkt czy wygrania 5:0 z APOEL-em, tzn. z Beitarem.

Podjęto ryzyko według pamiętnego hasła: Na Lameyu i na Jaliensie na podbój Europy!

Dla przypomnienia Śląsk z Orestem Lenczykiem i Sebastianem Milą w tamtym okresie czasu zdobył więcej punktów niż ta najbogatsza Wisła w historii ze stworzonym Bizancjum Basałaja.

Dwie pozostałe największe kompromitacje boiskowe w XXI wieku, to też domena niezliczonej liczby obcokrajowców:

Sezon spadkowy z prawie dwudziestoma obcokrajowcami w kadrze z wielkim trenerem Czech Adrianem Gulą, bo był tak przedstawiany.

Chciał go Lech, chciała go Legia - wybrał Wisłę.

Do tego dochodzi strasznie napompowany balon na pamiętnej konferencji prasowej z udziałem Dawida i oligarchy Putina z Pcimia.

Miała być walka o puchary.

Nastąpił zagraniczny spadek.

Polaków to było niewielu.

Oczywiście spadek za ostatnią część sezonu był twarzą wujka Jurka i brata Dawida, ale na boisku zawodził przede wszystkim szrot Guli.

Ostatnia kompromitacja to era hiszpańska.

Niby miało być lepiej.

Niby było.

Przyjechała Puszcza.

Bez żadnego Hiszpana, z rodzimym trenerem i w zasadzie z samymi Polakami.

Zgadnijmy, ile było?

4:1.

Dla Puszczy.

Największa hańba w całej historii Wisły.

Po najdroższym spadku w historii.

Polska Puszcza z Tomaszem Tułaczem pokazała gwiazdom z Hiszpanii miejsce w szeregu.

A w Wiśle grał taki Luis Fernandez.

Zarabiał 120 tys. zł.

Mało, który gracz w Ekstraklasie miał taki kontrakt.

Wisła pod względem wydawanych środków na pensje powinna wszystkie mecze wygrywać i to wysoko.

Ale niektórzy będą wmawiać, że Hiszpanie grają za pensję minimalną.

A juniorzy z Polski zarabiają jak gwiazdy w Arabii Saudyjskiej.

Prawda jest zupełnie inna.

Wisła wydaje krocie na Hiszpanów, a ci cały czas zawodzą.

Wisła powinna mieć kilkanaście punktów przewagi w tabeli...

Oczywiście do tego dochodzi okres wielu nieudanych zagranicznych eksperymentów w lidze polskiej - z tym ostatnim z Lecha.

Okres Broma to jedna wielka kompromitacja.

Nie mówiąc o kadencji Fernando Santosa.

Kontrakt kosmiczny i kosmiczne wyniki.

Żaden polski trener by tego nie dokonał:

Porażki na wyjeździe z Czechami, Mołdawią i Albanią.

Największy trenerski szkodnik w historii.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 27.12.2023 o godz. 14:30.
Odpowiedz cytując