|
Sprawa jest oczywista i nie wiem nad czym tutaj jest sens dalej debatować.
Hiszpanie z niższych lig sprowadzani przez Kiko najczęściej (bo na pewno i tu mogą zdarzać się wyjątki) są tańsi i zarabiają znacznie mniej niż dostają przeciętni polscy pierwszoligowcy, a przy tym są zwykle piłkarsko kilka razy lepsi od nich.
Taki Carbo zarabia o połowę mniej niż Sapała - zapewne też dużo mniej niż Młyński, nie mówiąc w ogóle o będącym w absolutnym czubie pierwszoligowych zarobków Urydze - a jego znaczenie dla drużyny jest największe. Porównując zarobki Hiszpanów także do Colleya czy Falzagica również pewnie złapalibyśmy się za głowę widząc jaka to przepaść.
Zatem sportowo i finansowo na kogo bardziej opłaca się stawiać? To przecież oczywiste. W takiej sytuacji obecnie jesteśmy i w takich czasach żyjemy.
|