FraMat napisał(a):

|
Ok, wycofuję się z tej Europy.
|
Szacun za to, że potrafiłeś się z czegoś wycofać, to na tym forum coś rzadko spotykanego
Resztę tłumaczeń pomijam, wolę zachować w głowie obraz kogoś, kto jednak potrafi przyznać się do błędu.
Wesołych Świąt!
Markus napisał(a):
|
Uparcie nie widzisz, albo nie chcesz zobaczyć, że piłkarz, któremu grozi bezrobocie w Hiszpanii (...) zwykle będzie prezentował sobą znacznie więcej niż pierwszoligowy Polak, Czech, Słowak itd. (wyjąwszy Niemcy, Francję czy Włochy), któremu również mogłoby grozić bezrobocie.
|
Nigdy nie twierdziłem inaczej. Ale też, jak wskazałem, będzie też oczekiwał więcej kasy niż Polak, Czech lub Słowak, któremu może grozić bezrobocie choćby wyłącznie ze względu na poziom życia i zarobków w "normalnej" pracy u siebie (a jednocześnie mniej niż Niemiec czy Francuz, z tych samych powodów), zwłaszcza biorąc pod uwagę miejsce gdzie potencjalnie ląduje i poziom sportowy.
Nie ma więc takiego prostego przełożenia, że Hiszpanie są i tańsi, i lepsi od Polaków. Tak, przeciętnie są lepiej wyszkoleni technicznie i taktycznie od swoich odpowiedników z kraju, to oczywiste. Nie, przeciętnie nie są tańsi od swoich odpowiedników w kraju, tylko wprost przeciwnie drożsi. Już kiedyś o tym była mowa, jakieś 80% Polaków w I lidze zarabia mniej niż nasi Hiszpanie dostawali na starcie. W czym nie ma niczego złego, za jakość się płaci.
Ale zawsze jest pytanie czy w danym przypadku to się opłaca, tj. czy nie lepiej kupić tańszego polskiego odpowiednika (jeśli realnie nie masz kasy na tego droższego i zatrudniasz go na kredyt lecąc na długach - wiadomo do czego piję) albo czy nie lepiej kupić tego trochę droższego od polskiego odpowiednika Polaka za tę samą, czyli dużą kasę (jeśli faktycznie stać Cię na takie płace). I nie, wbrew głoszonym teoriom, nie ma też takiego przełożenia, że zawsze Hiszpan będzie lepszy. To się wybiera zawsze oceniając konkretne przypadki, bo nawet w dzisiejszej Wiśle nie każdy Hiszpan potrafi wygrać rywalizację z Polakiem (vide obrona), w poprzednich sezonach też zdarzali się tacy, którzy nie odpalali, bo czasem liczy się nie tylko technika i taktyka, ale i inne aspekty tego rzemiosła (charyzma, siła fizyczna, doświadczenie, znajomość ligi, ambicja czy... nadzieja na zarobek). I to wszystko powinno się brać pod uwagę zamiast uparcie kierować się paszportem samym w sobie. I jeśli po takim teście okaże się, że bardziej opłacalny dla klubu w konkretnych uwarunkowaniach jest konkretny Garcia zamiast konkretnego Nowaka, to luz, nikt nie będzie miał z tym problemu.
O ile nie będzie to taka decyzja, jak kiedyś na tłiterze wyprodukował się Królewski, który OIDP przedstawił transfer Hugiego w ten sposób, że wszyscy poprzedni Izraelczycy się w Wiśle sprawdzili. Okazało się po fakcie, że sama narodowość nie daje gwarancji niczego.