Owszem, przychodzą za pewnie nieznacznie lepszą kasę i za możliwość grania w piłkę a nie pilnowania leżaków na plaży czy przekładania towarów na półkach sklepowych.
Dzieje się tak dlatego, ze ogólnie w Hiszpanii jest ponad 630 tys zarejestrowanych piłkarzy i większość lepiej wyszkolonych niż 430 tys w Polsce.
Dlatego ci grający nawet w III lidze mają trudności ze znalezieniem kontraktu, a przychodząc do Polski mają niemal pewne miejsce w składzie.
Pisząc o "zaistnieniu" nie miałem na myśli robienie oszałamiającej kariery, ale zwykłe odnalezienie się w tym, co lubią robić najbardziej.
A na pewno Kiko ich przekonuje, że tacy Carlitos czy Imaz po grze w Wiśle odnaleźli się na jednak wyższym poziomie finansowym, a o to też przecież chodzi.