|
Wszystko rozbija się o detale. Sezon ma 34 kolejki a często koniec końców o awansie decyduje 1 mecz.
Teraz mamy małą stratę do reszty paralityków w lidze ale:
- gdyby Sobol wygrał 1-2 mecze więcej? Mogliśmy być liderem
Ale:
- gdyby wczoraj nie było wygranej w ostatniej minucie to wyglądało by to już gorzej
- u siebie punktujemy średnio 2 pkt na mecz, na wyjeździe niewiele ponad 1 pkt na mecz. Skoro na wiosnę mamy większość meczów na wyjeździe to już to zwiastuje, że może być ciężko bo to będzie powiedzmy 3 punkty mniej zdobyte niż w tej części sezonu.
Wszystko sprowadzi się zapewne do 1-2 meczów na koniec sezonu a dobre prowadzenie klubu to są takie przekminy grube, statystyka - w czym Jaro jest mistrzem, tzn on jest mistrzem w zakłamywaniu tych statystyk.
U nas najpierw jest oszukiwanie siebie, zakłamywanie pod siebie statystyk, a na koniec się okazuje, że gdyby wywalić trenera wczesniej bo i tak nie rokował niczym dobrym, to może by awans był z palcem w nosie, bo weszły by te 1-2 zwycięstwa więcej...
Także brawo dla naszych mistrzów z gabinetów. Wygląda to obecnie fajnie w tabeli, po tym żałosnym półroczu Sobolewskiego ale jak wziać pod uwagę nasze punktowanie na wyjazdach to na koniec sezonu nie będzie wesoło.
Jedyna deska ratunku jest taka, że to liga jest półamatorska i wystarczy się ogarnąć troche i bez problemu moglibyśmy też na wyjazdch punktować mocno.
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
|