OSC.N. napisał(a):

Pikniku,
w temacie "rosnącego lawinowo długu" mam trochę inne zdanie. Dług oczywiście wzrasta, bo wzrastać musi. Praktycznie od momentu spadku zarówno Prezes Nowak, później Prezes Królewski, a w międzyczasie chyba jeszcze Prezes Jażdżyński informowali, że do domknięcia rocznego budżetu pod spadku bez radykalnych cięć będzie nam brakowało wg różnych wyliczeń od 8 do 12 mln zł w każdym sezonie. Tak więc fakt wzrostu długu nie jest tutaj żadnym zaskoczeniem dla nikogo. Trudno, żebym obejmując stanowisko Członka RN po tym jak te informacje się mniej lub bardziej oficjalnie pojawiały palił teraz głupa, że nie wiedziałem, że tak będzie.
|
Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź. Osoby na tylu ważnych stanowiskach najczęściej nie mają czasu na dyskusje z zwykłymi kibicami. Nawet jednak zwykli kibice czasami są przygnieceni obowiązkami dlatego odpowiadam z mocnym opóźnieniem. Postanowiłem to jednak zrobić, bo Pana odpowiedź zawiera mnóstwo przekłamań i uproszczeń, które osobno nie są może super istotne, ale w całości mocno wykrzywiają obraz rzeczywistości.
Pierwszym takim wykrzywieniem jest tekst powyżej. Ja też pamiętam, że zarówno prezes Królewski jak i prezes(?) Jażdżyński mówili o podobnym niedoborze finansowym. Przy czym pamiętam również, że ten drugi mówił to w kontekście konieczności natychmiastowego ograniczenia tego deficytu (a potem o ile kojarzę podał na tym forum sposób jak można to było na początku sezonu 22/23 zrobić). Takie zestawianie ich wypowiedzi, aby usprawiedliwiać lawinowe zadłużanie spółki to dezinformacja.
I nie jest prawdą, że dług wzrastać musi. Dług wzrasta, gdy zarząd przy akceptacji rady nadzorczej prowadzi spółkę przy kosztach przewyższających planowane i realizowane przychody. To jest zawsze albo świadoma decyzja albo głupota/brak umiejętności ale na pewno nie prawo natury.
OSC.N. napisał(a):

|
Tak jak niedawno informował Prezes Królewski - do zamknięcia budżetu brakuje nam obniżenia kosztów o ok 1/3. Oczywiście, że można to zrobić jednak nie jest to takie proste przy tej wielkości Klubu, który musi przecież posiadać odpowiednie zaplecze i struktury aby móc funkcjonować. Jeżeli koszt utrzymania pierwszej drużyny stanowi ok. 1/4 wszystkich kosztów, to nawet radykalne cięcia na tym polu nie dadzą spodziewanych efektów, a na pewno wpłyną na obniżenie poziomu sportowego drużyny. Więc gdzie ciąć? Zrezygnować z wynajmu stadionu? Rozwiązać umowę na wynajem Myślenic? Zawiesić ponownie działanie drużyny rezerw (przypominam, że decyzja o przywróceniu rezerw jest jedną z niewielu na polu sportowym, za które chwalony jest obecny Zarząd)? Ograniczyć działanie Akademii tylko do minimum potrzebnego do spełnienia kryteriów w zakresie licencyjnym?
|
Niestety znów wydaje mi się, że mamy do czynienia z dezinformacją. Według prezesa Królewskiego budżet pierwszej drużyny to około 15 milionów złotych. Nie ma możliwości aby koszty całego klubu to było 60 milionów złotych. Tyle nie było nawet w Ekstraklasie. Nie jest więc prawdą teza o tym, że stanowi on 1/4 kosztów. I owszem to właśnie tam należy szukać oszczędności jak sądzę. Z publikowanych raportów wynika, że praktycznie wszystkie zespoły z którymi konkurujemy mają budżety o połowę mniejsze. Nie przeszkadza im to z nami wygrywać. Czyli jest możliwość jak widać na przykładach wydać 7-8 milionów w sezonie mniej i grać lepiej niż my gramy. To byłaby duża część koniecznej oszczędności.
OSC.N. napisał(a):

|
Można to oczywiście robić na wielu polach, a każde takie cięcie powoduje, że gdzieś pojawią się braki, straty wizerunkowe, obniżenie poziomu sportowego teraz lub w przyszłości. Prezes Królewski postanowił pójść inną drogą i "dosypywać" tyle ile może. I tak, za to między innymi mocno Go wspieram i uważam, że należy mu się wdzięczność i szacunek. Pomimo tego, że już od jakiegoś czasu można powiedzieć, że nie ma między nami "chemii" i mamy duże rozbieżności w różnych kwestiach dotyczących obranej przez Niego drogi.
|
Gdyby to dosypywanie było darowizną czy chociażby podniesieniem kapitału to wtedy bym się zgodził. Wtedy rzeczywiście to dosypywanie byłoby ryzykiem prezesa Królewskiego. Teraz zadłużając klub (co z tego że głównie u siebie) czyni go coraz bardziej od siebie i swoich kaprysów zależnym. Prawdopodobieństwo tego, że znajdzie się ktoś chętny na przejęcie spółki maleje z każdym miesiącem. Chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego. Odpowiedzialna jest za to również rada nadzorcza w moim rozumieniu ładu korporacyjnego.
OSC.N. napisał(a):

|
Uważam też, że w kwestii długu istotne są nie tylko suche liczby z Bilansu, ale również struktura tego zadłużenia. A w mojej ocenie pomimo, iż nie jest ona oczywiście najlepsza, to nie jest również najgorsza, bo lwia część tego zadłużenia, to dług do głównych akcjonariuszy. Tak więc Spółka ma wysoką kontrolę nad tym długiem. To jest jedynie techniczna kwestia w jaki sposób dokapitalizowywany jest Klub. Pożyczki są najwygodniejsze, najszybsze, najmniej obciążające skarbowo. Tak zresztą robi cały świat. Również arabscy szejkowie w PSG i MC. Nie widzę tutaj akurat wielkiego zagrożenia. Uważasz, że Prezes Królewski postawi swój dług w stan natychmiastowej zapadalności? Położy własną Spółkę i co z tego dostanie? Zajmie kosiarkę i trochę koszulek ze sklepowego magazynu? A teraz kolejny termin licencyjny na koniec listopada i zdradzę Ci, że dług znowu gwałtownie się zwiększy. I nie, nie uważam, że sytuacja jest zdrowa, ale nie uważam też, że rodzi to jakieś radykalne zagrożenia dla istnienia Spółki.
|
Wydaje mi się, że z tą lwią częścią mocno Pan przesadza. Te 400 podmiotów którym Wisła jest dłużna środki o których pisały niedawno portale z pewnością się z Panem nie zgodzi. Szybka analiza opublikowanego ostatnio sprawozdania na 30 czerwca 2023 pokazuje, że wymagalnego długu jest około 53 miliony (96 - 43 długu, który wg spółki jest czysto księgowy i nie będzie windykowany). Z tych 53 milionów pożyczki akcjonariuszy to jakieś 21 milionów (w tym ponad 12 milionów do prezesa Królewskiego). Czyli jest to zdecydowanie mniej niż połowa. Około 32 milionów to zobowiązania do innych podmiotów. Nie wiem jak można uważać, że to nie rodzi zagrożenia dla spółki. Jeśli wierzyć prezesowi Królewskiemu w bieżącym sezonie dołożone zostanie kolejne 12 milionów długu. W sumie będzie to więc 65 milionów. Gdy klub opuszczała Marzena Sarapata analogiczna kwota wynosiła 45 milionów.
Jeśli chodzi o postawienie długu przez akcjonariuszy w stan natychmiastowej zapadalności to oczywiście nie wierzę aby było takie zagrożenie. Nie sądzę aby prezes Królewski i jego otoczenie byli samobójcami. Przy czym jeśli nie nastąpi też umorzenie tego długu (w co również nie wierzę) to oznacza, że prezes Królewski nie jest kimś komu należy się wdzięczność i szacunek bo swoje koncepcje wdraża w ostatecznym rozrachunku za pieniądze klubu a nie za swoje.
I nie ma Pan racji, że dług się gwałtownie powiększył ze względu na termin licencyjny. Nie wiem czy informacje prasowe o 6 milionach (wywiad z panem Łanoszką) czy 10 milionach (artykuł bodajże pana Karcza) kolejnych pożyczek właścicielskich są prawdziwe czy nie, ale nie zwiększyły one skokowo długu tylko wymieniły dług zewnętrzny na ten do akcjonariuszy. Do momentu gdy nie zdecydują się oni go umorzyć jest to taki sam dług jak każdy inny.
OSC.N. napisał(a):

|
"Planowane zmiany w statucie były indywidualną inicjatywą Jarka i nie były konsultowane ani z Radą Nadzorczą, ani tym bardziej z Socios. Ja osobiście również nie miałem takiej wiedzy. Oczywiście większościowy udziałowiec ma prawo takie zmiany wprowadzać bez konsultacji z kimkolwiek. Uważam jednak, że dobrym zwyczajem jest o takich sprawach rozmawiać, zwłaszcza w gronie, którego te zmiany dotyczą. Tutaj tego niestety zabrakło i temat ten był również w ten sposób wyartykułowany w późniejszej dyskusji z Prezesem.
|
Większościowy akcjonariusz dokąd nie posiada 75% na WZA nie ma prawa i przede wszystkim możliwości wprowadzać takich zmian, które wymagają zmiany statutu. Ta więc albo one nie przejdą, albo myli się Pan, że nie były konsultowane z radą nadzorczą. Były co najmniej z częścią jej członków (panowie Błaszczykowski i Łanoszka) bo tylko z ich głosami można te zmiany przeprowadzić.
OSC.N. napisał(a):

|
Rozumiem jednak zamierzenie tych zmian w zakresie funkcjonowania RN. Przy obecnej strukturze akcjonariatu RN ma jednak znaczenie jedynie fasadowe i często powoduje tylko wydłużanie procesu decyzyjnego. Nie ma co ukrywać, że zarówno splendor ewentualnych sukcesów jak i odpowiedzialność za niepowodzenia niemal w całości spływa na Właściciela i Prezesa w jednym. Nie dziwi więc chęć skrócenia tego łańcuszka w celu przyspieszenia podejmowania decyzji, co przy mimo wszystko niezbyt stabilnej sytuacji Spółki może mieć w wielu momentach znaczenie.
|
Wisła Kraków jest de facto spółką publiczną, posiadającą tysiące drobnych akcjonariuszy. To ich interesów poprzez obronę interesów samej spółki, powinna bronić rada nadzorcza. Pisanie o jej fasadowości jest niezrozumieniem roli jaką rada i jej członkowie powinni pełnić. Bardzo to smutne.
OSC.N. napisał(a):

|
Pewnie kłóci się to w jakiś sposób z narracją przedstawianą przez Jarka, który lubi podkreślać transparentność oraz znaczenie ogólnospołeczne Klubu, w którym ta zgromadzona wokół Klubu społeczność ma odgrywać szczególną rolę.
|
Oj bardzo się kłóci. Napisałbym nawet, że fundamentalnie. Ale biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia w tym zakresie z kolei nie napisałbym, że jestem choć trochę zdziwiony.
OSC.N. napisał(a):

|
Z drugiej strony należy też pamiętać, że pomimo pewnego rodzaju fasadowości RN większościowy akcjonariusz zagwarantował sobie w tym gremium tylko jednego Członka spośród pięciu. Nie można więc powiedzieć, że całkowicie odcina od wiedzy i wpływu na Spółkę inne osoby czy frakcje. Jasnym jest, że gdyby ta Rada Nadzorcza stawała okoniem wobec wszelkich planów i strategii głównego akcjonariusza, to pewnie ze względu na dobro związane z podejmowaniem przez Spółkę jakichkolwiek działań zostałaby zmieniona. Statut spółki jest bowiem tak skonstruowany, że większościowy akcjonariusz może nie tylko ten statut zmieniać, ale może również za pomocą WZA pozbawić członkostwa w Radzie każdego z Członków, w tym Kubę Błaszczykowskiego czy mnie jako przedstawiciela Socios. Skoro mimo wszystko utrzymuje takie niekorzystne jednak dla siebie proporcje, to nie można powiedzieć, że staje całkowicie w sprzeczności z przywołaną wcześniej transparentnością. A że skład RN utrzymany jest w taki sposób, by jednak był w miarę przychylny strategii obranej przez większościowego akcjonariusza, to nie powinno nikogo dziwić. W końcu trudno byłoby potem obarczać odpowiedzialnością osobę zarządzającą Klubem gdyby Jego decyzje były ciągle podważane przez RN. Ze swojej strony mogę dodać, że w ciągu ostatniego roku miało miejsce wiele głosowań, które nie przechodziły jednogłośnie, ale również było tylko jedno głosowanie, w którym propozycja Zarządu była zagrożona odrzuceniem i zaważył wówczas tylko jeden głos na korzyść Zarządu.
|
Tutaj niestety znów prezentuje Pan bardzo nieprawdziwą wizję rzeczywistości. Nie wiem z czego to wynika, ale nie ma nic wspólnego z obowiązującymi przepisami KSH. Ale po kolei.
Raz jeszcze napiszę, że większościowy akcjonariusz jakim jest Jarosław Królewski nie może zmieniać statutu. Potrzebne jest do tego 75% głosów więc potrzebuje głosów Błaszczykowskiego (a teraz po zmianach albo Błaszczykowskiego albo Łanoszki, a przy sprzeciwie wszystkich pozostałych obydwu tych panów).
Nie jest też prawdą, że większościowy akcjonariusz może pozbawić wszystkich miejsca w radzie nadzorczej. Każdy akcjonariusz lub ich grupa posiadający 20% może zażądać tzw. głosowania grupami i wtedy prezes Królewski będzie w stanie powołać 2 z 3, 2 z 4, 3 z 5, 3 z 6, 4 z 7 itd. Resztę powołają pozostali akcjonariusze. Nie zakłamujmy rzeczywistości. To, że prezes Królewski wygląda na wszechmocnego to efekt biernej postawy pozostałych akcjonariuszy i członków rady nadzorczej a nie efekt liczby jego głosów.
OSC.N. napisał(a):

|
Na koniec chciałbym podkreślić, że nowe zapisy statutu, które będą głosowane na najbliższym WZA w jakikolwiek sposób nie ograniczają dostępu przedstawicielom RN do istotnych informacji na temat Spółki. Znoszą jedynie obowiązek Zarządu dla automatycznego raportowania do RN o zaistniałych konkretnych zdarzeniach. Nie oznacza to, że przedstawiciele RN zostaną pozbawieni dostępu do tych danych. Po prostu jeżeli będą nimi zainteresowani, to będą musieli o nie wystąpić do Zarządu lub odpowiednich komórek w strukturze Klubowej. W ciągu roku mojego funkcjonowania w ramach RN nigdy nie zdarzyło się, że nie uzyskałem jakiejś istotnej dla mnie informacji. Czasem trwało to w moim odczuciu za długo, ale zawsze takie informacje otrzymywałem.
|
A to już jest przejaw bardzo daleko idącej niefrasobliwości lub niezrozumienia tematu. Jak można nie widzieć różnicy pomiędzy obowiązkiem zarządu do informowania rady nadzorczej o kluczowych dla spółki sprawach i wydarzeniach a prawem do dopytywania przez radę nadzorcza (najczęściej na chybił trafił) o sprawy o których istnieniu może nawet nie będzie miała świadomości. Chyba Pan nie przemyślał do końca tego fragmentu.