Widzę, że narracja idzie teraz w tą stronę: nic się nie stanie jak sprzedamy Rodado, bo jest Sobczak, na którego można liczyć i który wcale nie jest gorszy, a może nawet i lepszy, bo Polak i statystyki się zgadzają.

A z Łęczną strzelił dwa gole i asystę dodał!


To przecież wyczyn jak cholera, kasujący wszystkie jego wady i beznadziejne wcześniejsze mecze. W ogóle w piłkę to on jest bardzo dobry i wiele umie, jak powiedziałby pewnie na szczęście były już nasz trener.
Popieram dobre dowcipy i żarty na początek dnia.
Rodado oczywiście można sprzedać tak jak każdego. Tyle, że nie chcąc, by dotknęła wówczas Wisłę katastrofa, należy zadbać o sprowadzenie godnego następcy. Mam nadzieję, że Kiko ma na tą okoliczność jakiegoś sensownego kandydata z hiszpańskich niższych lig.