|
Zwłaszcza, że dotąd zagraniczne eksperymenty wyrządziły wiele szkód w Wiśle.
Ale zwycięstwa ze Skonto Ryga i wymęczone z Liteksem mają temu przeczyć, ale w rzeczywistości dość szybko okazało się, że ta zagraniczna, najdroższa Wisła w historii przestała grać.
A dwa pamiętne ostatnie mecze ligowe: porażka z Podbeskidziem i porażka w derbach w żałosnym stylu pokazywały wtedy najdobitniej, że to była dla droga i należało wywalić amatora z Holandii.
Choć Cupiał popełnił błąd, że go wtedy zatrudnił.
To w zasadzie zakończyło okres Wielkiej Wisły, którą przede wszystkim budowali znakomici polscy piłkarze pokroju Żurawskiego, Kosowskiego, Frankowskiego, Baszczyńskiego, Głowackiego i całej reszty, a nie coraz liczniejszy szrot zagraniczny.
Dla niektórych wielokrotni MP i dominatorzy byli źli, a odpady pokroju Jaliensa, Lameya, Vargi, Genkowa, Ilieva, Nuneza, itp. byli tymi właściwymi piłkarzami.
Cóż zrobić.
W końcu w sezonie spadkowym też było prawie dwudziestu obcokrajowców z finałem wiadomym.
W zeszłym sezonie też był wagon z Hiszpanii z finałem wiadomym.
Ilu Hiszpanów grało w Puszczy?
Jedenastu?
Ani jeden.
A czy Tomasz Tułacz jest Hiszpanem?
Nic na to nie wskazuje.
A łączna liczba szrotu zagranicznego w Wiśle na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat już pewnie przekroczyła liczbę stu i cały czas rośnie.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 10.12.2023 o godz. 10:44.
|