Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#5
Stary 05.12.2023, 20:20
Watts napisał(a):Wyświetl post
życie. ekstraklasa to inna liga, ŁKS wcale nie wiadomo jak się nie wzmocnił kadrowo, co będzie można w miarę obiektywnie ocenić jak popracuje tam jeszcze Stokowiec, prawdopodobnie lepszy trener niż Moskal (niestety nie jest Hiszpanem jak Kibu Vicuńa, który z niemal tym samym ŁKSem zajął, werble, 9. miejsce w I lidze gdy był zwalniany)
Mało osób pamięta, albo chce pamiętać, jak wyglądały okoliczności pierwszego awansu i pierwszego zwolnienia Moskala z ŁKS. Ja mam tego pecha, że pamiętam.

Przypomnę więc: ŁKS miał rozpisany "długofalowy" projekt budowy klubu. ŁKS miał w nim rozpisany cel awansu, tyle że... miało to nastąpić rok później. Zgodnie z tym planem ŁKS awansował "za wcześnie", kiedy jeszcze nie był gotowy do rywalizacji na poziomie ekstraklasy, ani sportowo, ani finansowo. I działacze to akceptowali, podobnie jak to, że w związku z tym bez ewentualnych wzmocnień klub spadnie. Mieli być tym światłym przykładem klubu, który nie zmienia filozofii z dnia na dzień i podąża ustaloną ścieżką. Jasno na początku deklarowali, że w związku z tym oczekują od drużyny, że będzie się dalej rozwijała organicznie, na bazie zespołu który awansował, kontynuując filozofię fajnej piłki, bez wzmocnień i bez walki o utrzymanie za wszelką cenę. I tak grali jesienią, zawodnikami, którzy wywalczyli awans z I, a czasem nawet II ligi, fajnie dla oka, ale bez jakiegokolwiek wyrachowania, wszystko zgodnie z założonym planem. I takie mieli wyniki, bo w decydujących momentach zawsze zabrakło czegoś, żeby zdobywać punkty, czyli pełnili rolę czerwonej latarni.

Dopiero w połowie sezonu działacze uznali, że w sumie to jednak im się to nie podoba i wywrócili wszystko do góry nogami, sprowadzając zaciąg ludzi ostatniej szansy za w cholerę kasy (której de facto nie mieli) i domagając się, żeby nawiązali walkę o utrzymanie za wszelką cenę, odrabiając straty, które powstały przez połowę sezonu i które praktycznie były nie do odrobienia (tutaj uważnemu czytelnikowi zaczyna się świecić lampka ostrzegawcza czy gdzieś już przypadkiem nie zauważyli podobnych ruchów). I tu nastąpiła niesamowita niespodzianka - niby nastąpiła poprawa, ale nie udało się utrzymać. Zgadnijcie kto był winny?

Aha, no i drobnostka, Moskal wtedy sam odszedł, nie wyleciał.

I nie, nie piszę tego po to, aby stwierdzić, że Moskal jest idealnym dla nas trenerem. Pewnie nie jest. Ale litości - nie przedstawiajmy tak tendencyjnie tego, co się wtedy działo i jaka była w tym zasługa samego Moskala.
Odpowiedz cytując