Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#358
Stary 04.12.2023, 13:26
Markus napisał(a):Wyświetl post
Napisałem jasno, że:

- Każdy trener musi nauczyć się swojego nowego zespołu, polski także.
- Początkowa teoretyczna większa wiedza na temat Wisły i polskiej ligi nie ma żadnego przełożenia na warsztat trenerski i efekty pracy z zespołem.
- Docelowego trenera zatrudnia się patrząc długofalowo, a nie pod kątem najbliższych kilku spotkań i tego czy łatwiej mu będzie w pierwszych dniach czy trudniej.
- Specyfika polskiej ligi, czyli owo zapóźnienie taktyczne i techniczne większości zawodników niczego nie uniemożliwia trenerowi z zachodu. Sprawia tylko, że będzie miał z nimi więcej pracy, ale po to tu trafia. Przykładem Hyballa, któremu udało się zmienić styl Wisły na gegenpressing mimo powyższego zapóźnienia i problemów.
- "Przaśność ligi" i zapóźnienie z kolei większości polskich trenerów sprawia, że prawie żaden z nich nie jest w stanie zaproponować zespołowi wartościowych nowinek taktycznych i wznieść drużynę na dużo wyższy poziom gry w oparciu o nie. Tu masz odpowiedź na to, dlaczego jest tego tak mało nawet w Ekstraklasie.
W sumie z tymi tezami pasujesz do Jarosławowo-Sobolewskiej koncepcji prowadzenia klubu. Oni też postanowili zaklinać rzeczywistość zamiast spróbować w niej się odnaleźć.

Co ciekawe, ciągle przyznajesz między wierszami, że "tak jest", ale ciągle wyprowadzasz z tego wniosek, że to bez znaczenia. Zastanów się trochę nad logiką tego, co piszesz. A napisałeś, że tak, najpierw musi się nauczyć, tak, najpierw musi poznać, tak, będzie miał więcej pracy, tak, będzie musiał zmieniać styl grania...

...by na koniec radośnie podsumować, że to nic takiego, tylko chleb powszedni każdego trenera.

No nie, to nie jest chleb powszedni, to sprawia, że taki trener przychodząc do klubu potrzebuje więcej czasu i więcej pracy, co zarządzając klubem trzeba uwzględnić w swoich kalkulacjach, zwłaszcza jeśli zarządza się klubem znajdującym się na krawędzi, w którym czas może stanowić czynnik z gatunku "być albo nie być"...

I żeby była jasność - ja nigdzie nie piszę, że trzeba zatrudnić trenera takiego a nie innego. Polemizuję tylko z tym, co Ty piszesz, tzn. z tym, że tego zjawiska potrzeby "uczenia się" polskiej piłki i I ligi nie ma.

Bo ono jak najbardziej jest i trzeba je uwzględniać w dyskusji nad tym, jaki powinien być wybór kolejnego trenera, bo do tego służy ten wątek na forum. Oczywiście, może z dyskusji wyniknąć, że zalety wyboru długofalowego przeważą nawet w naszej dyskusji.

Ale zaklinanie rzeczywistości i udawanie, że jest to czynnik kompletnie bez znaczenia w sytuacji klubu, który gra w "przaśnej" polskiej I lidze, utknął w środku tabeli ze stratą do miejsc dających bezpośredni awans, ma "dziwnie" skonstruowaną kadrę niekoniecznie odpowiadającą specyfice tego, co się w tej lidze gra, ma jeden okres przygotowawczy i 15 spotkań na odrobienie strat przed końcem sezonu, który może zaważyć na tym, czy przypadkiem nie trzeba będzie ogłaszać upadłości byłoby dalece nieodpowiedzialne. To trzeba co najmniej dostrzec i ocenić w kategoriach za i przeciw.

Cytat:
- Owa nauka ligi, na którą się i Ty powołujesz, to tak naprawdę właśnie tylko dobre poznanie zespołu i rozpoznanie możliwości oraz stylu gry innych drużyn. Dalej, ustawienie własnej drużyny i dobranie odpowiedniej taktyki dla maksymalnego wykorzystania potencjału swoich zawodników. Czyli chleb powszechny każdego trenera w każdej lidze.
Na nic się nie powołuję, jedynie tłumaczę, że po prostu istnieje. Na starcie. Otóż trener z zewnątrz (mniejsza o narodowość) zawsze będzie miał na początku większy problem niż trener tutejszy, który już wie jakie są realia piłki nożnej w Polsce i w konkretnej lidze (problem z przechodzeniem z I ligi do ESA i odwrotnie mają też trenerzy, którzy dłużej praktykowali tylko w jednej z tych lig). Nie będzie potrzebował tyle czasu i tyle pracy, żeby nadrobić różnicę w poziomie informacji i dostosowaniu się do tego, że trafi do innej rzeczywistości niż ta, w której się szkolił i w której praktykował. Jeśli będzie wystarczająco dobry, to sobie z tym poradzi. Jeśli nie będzie wystarczająco lepszy od tych, którzy już to znają, może się okazać, że będzie potrzebował dłuższego okresu nauczania się.

A zatrudnienie trenera hiszpańskiego, co tak forsujesz, także niczego nie gwarantuje w jakości. Akurat Hiszpania "produkuje" trenerów UEFA PRO dosyć... hmmm... taśmowo i nie gwarantując nie wiadomo jakiego poziomu, jak to się dzieje w innych krajach top. Skąd pomysł, że udałoby się nam ściągnąć kogoś jakości Carillo (nikt z takim CV do nas nie przyjdzie), a nie Kiko? A jeśli to miałby być ktoś na poziomie Kiko, to po cholerę przepłacać i ryzykować właśnie to, że będzie potrzebował dodatkowego czasu na "uczenie się", skoro na miejscu jest Kiko, który już zna zawodników, klub, polską piłkę i I ligę?

Przy czym, znowu wyjaśniam, nie proponuję tutaj zatrudnienia Kiko. Rozważam tylko wszystkie aspekty, plusy i minusy konkretnych potencjalnych posunięć.
Odpowiedz cytując