kopaczoholik napisał(a):

|
Poza tym zna bardzo dobrze realia I ligi... a my potrzebujemy kogoś na tu i teraz. Kogoś kto od razu wystartuje z wysokiego C, a nie będzie uczył się ligi...
|
Zawsze bawi mnie taka argumentacja, kolportowana głównie przez słabych polskich trenerów i ich menedżerów. Wymyślają oni swe rzekome wyimaginowane plusy, by nimi próbować zatuszować i zrekompensować braki warsztatowe. Może mniej potrafię, gorzej szkolę zawodników i ogarniam kwestie taktyczne, większość najczęściej zwijam, a nie rozwijam, nie uczę ich wydajnie techniki, ale za to znam tą ligę!


Nie znam języków, mam problemy z komunikacją z obcokrajowcami, a z drużyną mogę rozmawiać jedynie po polsku, ale to nic, bo znam tą ligę jak nikt inny!


Ja pasuję najbardziej do jej poziomu i charakterystyki! To się liczy, a nie tamto!
Co to bowiem za magiczne sformułowania "kogoś kto zna realia ligi", "kogoś, kto nie musi uczyć się ligi" Co one mają dowodzić i jakie sprawy gwarantować? Sprawiają, że słaby trener przestaje być słabym trenerem? W polskiej lidze zasady i reguły gry w piłkę są inne niż na całym świecie? Porządny trener z zachodu musi się ich uczyć?
Dla niemal każdego jest oczywiste, że u nas wyszkolenie piłkarzy, szczególnie techniczne, jest zwykle na beznadziejnym poziomie, co podobnie jak w wielu innych ligach tacy piłkarze mogą próbować nadrobić jedynie agresją i motoryką.
Różnice i braki w wyszkoleniu są w ten sposób niwelowane wszędzie, w dowolnym miejscu globu - nie ma w tym nic niezwykłego.
Każdy trener w swoim klubie i drużynie ma piłkarzy, którzy umieją więcej i umieją mniej, bardziej lub mniej technicznych, a niektórych dopiero trzeba szlifować (w bogatych profesjonalnych klubach zachodnich robi się to odpowiednio już od zespołów juniorskich). Im silniejszy klub i liga, tym więcej tych graczy, którzy łączą wszystkie te cechy na odpowiednim poziomie. Ponieważ system szkolenia na zachodzie jest obiektywnie lepszy niż w Polsce i daje większe ilości wartościowych zawodników, trenerzy stamtąd zwykle lepiej ogarniają te sprawy niż polscy tacy jak Sobolewski czy Moskal.
Takie są po prostu fakty, które polskie środowisko trenerskie próbuje zatrzeć swoją nowomową o jakichś kompletnie absurdalnych i wyimaginowanych, rzekomych plusach nie mającymi związku z warsztatem i posiadanymi kompetencjami.
FraMat napisał(a):

|
Na razie forsujesz tezę, że naszym hiszpańskim zawodnikom (z poziomu trzeciej ligi hiszpańskiej) wystarczy dać trenera (z poziomu trzeciej ligi hiszpańskiej), żeby zaczęli grać lepiej, osiągali lepsze wyniki i finalnie awansowali do ekstraklasy.
|
Od dawna pisze bardzo wyraźnie, że wszystkim piłkarzom Wisły (i nie tylko Wisły nawiasem mówiąc

) potrzebny jest porządny trener i sztab szkoleniowy, by zaczęli grać i prezentować się lepiej tak indywidualnie jak i drużynowo. Nie zgadzasz się z tym?
Trener i sztab, który mieliśmy dotychczas w Wiśle nie rozwijał piłkarzy i zespołu, nie był odpowiedni nie tylko dla Hiszpanów.
Tak, uważam, że w Hiszpanii nawet w trzeciej lidze są trenerzy i sztaby, którzy potrafią znacznie więcej niż Sobolewski z Kmiecikiem, Łaciakiem czy Zającem i mieliby znacznie lepsze wyniki pracy z tym zespołem. Mieliśmy już w Krakowie tego typu trenerów: właśnie Kiko i Carillo.
Cytat:
|
Czy naprawdę sądzisz (co jest konsekwencją twoich tez) że wystarczy do polskiej 1 ligi (drugi stopień rozgrywkowy) przenieść dowolną drużynę z trzeciej ligi hiszpańskiej ze sztabem tejże drużyny, żeby ta z palcem w dupie awansowała do polskiej Ekstraklasy?
|
Nie, to już Twoja interpretacja. Ja uważam, że w owej przykładowej trzeciej lidze hiszpańskiej jest wielu zawodników, z których po odpowiedniej selekcji można byłoby zrobić w Polsce bardzo silny zespół, gdyby tylko pozwalały na to środki finansowe oraz odpowiednia znajomość tamtego rynku. Bo wyszkolenie i sufit tamtych graczy będących u nich odpadami grającymi w trzeciej lidze często i tak jest znacznie wyżej, niż sufit takiego Szota, Talara, Łasickiego, czy 90% innych polskich pierwszoligowców. Dlatego warto iść w tą stronę.
Nigdy nie pisałem o przenoszeniu w całości jakiejkolwiek drużyny z trzeciej ligi hiszpańskiej, choć niewykluczone, że nawet wtedy niektóre z nich punktowałyby lepiej niż obecnie taka Arka w naszej pierwszej lidze. Na tym polega tragikomizm tej całej sytuacji i poziomu naszej piłki klubowej czy myśli szkoleniowej.