wiesniak842 napisał(a):

|
Mial lepszy sklad, gralismy taktyczne gowno. Nie dziwi, ze wyladowal w Wisle jako dyrektor (oczywiscie po znajomosciach).
|
Kompletna nieprawda. Mieliśmy stosunkowo przeciętny skład, a mimo to spokojnie punktowaliśmy w lidze i nie groziło nam żadne miejsce spadkowe. W swoim ligowym debiucie Kiko wygrał z Koroną Kielce 2:0. Drużyna prowadzona przez niego pozostała niepokonana na własnym stadionie aż do końca rundy zasadniczej i zakończyła ją na 5. miejscu (przed meczem z Koroną, Wisła zajmowała 10. lokatę).
Taktycznie w porównaniu do tego, co mamy dzisiaj to był kosmos na korzyść Kiko. Rozwijał on też zawodników, a nie zwijał: postępy robili zarówno młodzi Polacy,tacy jak Wojtkowski, jak i Carlitos, Imaz, Brlek, Kostal, Halilovic, Arsenić, Kolar itd.
Gdyby Kiko był trenerem, a nie Sobolewski jestem głęboko przekonany, że wiosną wywalczylibyśmy awans do Ekstraklasy.
Martineq napisał(a):

Zatrudniała też takie Hyballe, który był jedną z większych kompromitacji w Wiśle. Człowieka, który nie ma prawa nic długofalowo osiągnąć w futbolu.
Mogę się zgodzić z tym ,że oni mają większy potencjał niż pokazują. Ale nie co do trenera z Hiszpanii.
Patrzę sobie teraz na statystyki. Carillo bardzo podobne jak Skowronek. Dariusz Wdowczyk dużo lepsze.
W zasadzie Kiko miał jedynie podobne, a przecież za niego graliśmy siermiężny futbol.
|
Hyballa był ostatnim trenerem, za czasów którego Wisła miała jakiś styl i pewnie utrzymała się w Ekstraklasie. Nie był on żadną pomyłką, pomyłką było za to stanięcie za zbuntowanymi legendami w konflikcie z nim, bo wszystkich równo gonił do roboty i nie obchodziło go, że Błaszczykowski chciał być jako właściciel uprzywilejowany, a nieużytecznego Kmiecika próbował pozbyć się ze sztabu. Ta postawa środowiska i części kibiców zaowocowała zrodzeniem patologii, z którymi do dzisiaj klub się nie może do końca uporać.
Natomiast statystyki hiszpańskich trenerów w ich tamtejszych ligach nie mają znaczenia, bo liczy się ich warsztat, a poziom tamtejszych niższych lig i tak jest dużo wyższy niż naszej pierwszej ligi. Zarówno Kiko jak i Carillo wnieśli do Wisły o wiele więcej pozytywów niż taki Skowronek, Pawłowski, Probierz czy nawet Moskal. Do innych nazwisk już nie będę sięgał.