|
Jeśli dług Wisły wynosi x milionów, to chcąc nie chcąc spora część klubu i jego działań jest finansowana przez wierzycieli. Bo to, że my w danym miesiącu zapłacimy na pensje czy za stadion, to tylko dzięki temu, że na chwilę obecną istnieje możliwość rozbijania długów na raty. I żyjemy dzięki temu, że tego długu nie trzeba spłacić w ciągu jednego miesiąca.
Ani dochodów nie mamy takich żeby była nadwyżka finansowa - bo ciągle się powiększa dziura w budżecie - ani własciciela nie mamy, który by dosypywał kasę. To de facto dzięki czemu Wisła dalej istnieje? Właśnie dzięki pożyczkom
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
|