W Wiśle był już trener z Hiszpanii, nazywał się Carillo i niewątpliwie radził sobie znacznie lepiej niż dziś radzi sobie Sobolewski ze swoim sztabem.
Potrafił sensownie ustawić zespół złożony w części z hiszpańskich zawodników. Dlatego pójście w tą stronę jest jak najbardziej zasadne, zamiast marzeń o zatrudnieniu najlepszych polskich trenerów, na których Wisły dziś albo nie stać, albo którzy wcale do nas przychodzić nie chcą.
Jest to także lepsza opcja niż wchodzenie po raz enty do tej samej rzeki i po raz enty zatrudnianie ludzi, którzy już tutaj byli i za każdym razem mając lepszy skład ostatecznie sobie nie poradzili, typu Moskala. Szkoda, że jeszcze nikt nie wyskoczył z pomysłem reaktywowania Tadzia Pawłowskiego, bo też niegdyś miał fajne CV.

