wierność83 napisał(a):

|
Z tego co opisałeś Pikniku, to kluczowy wydaje się punkt 6-ty. Czuć w powietrzu jakieś zmiany (inwestor?). Pytanie w jakim celu redukować znaczenie RN w tym zakresie? Przecież ona i tak formalnie nie mogłaby niczego zablokować, bo decyzyjny jest większościowy udziałowiec.
|
Nie wiem skąd pomysł z inwestorem. Nic na to nie wskazuje. Oczywiście jest dość powszechne, że umowa inwestycyjna zobowiązuje ustępującego właściciela do ustalonych w umowie sprzedaży/inwestycyjnej zmian w statucie, ale takie rzeczy dzieją się po całym procesie negocjacji i podpisaniu umów. Nie przy okazji zwyczajnego WZA.
Z kolei wszystko wskazuje na to, że jest to wstęp do większego scentralizowania władzy i usunięcia ewentualnego oporu czy presji ze strony rady nadzorczej lub jej poszczególnych członków. Rada będzie wiedziała tylko tyle ile za stosowne uzna przekazać jej zarząd (a w naszym przypadku prezes) i będzie pytana tylko o wąski katalog spraw, których wartość przekroczy milion złotych.
Zgadzam się, że intencje najmocniej oddaje sprawa poruszona przez użytkownika @MaLk i opisana w punkcie szóstym, ale wszystkie razem pokazują, że to nie przypadek tylko celowa operacja. No i nie wiem czy przypadkiem największych konsekwencji nie będzie miała kwestia zwolnienia z nadzoru wszystkich operacji transferowych (nie chodzi tylko o kupowanie/sprzedawanie ale też o podpisywanie/zrywanie kontraktów) poniżej miliona złotych.