BCGorlice napisał(a):

I tym sposobem z całych zarzutów dotyczących kombinowania na księgowaniach, okraszonego sugestią, że może być to "coś znacznie gorszego niż tylko sztuczka księgowa" ostało się niewiele.
Nie zrozum mnie źle, odróżnijmy dwie podstawowe sprawy. To, czy Synerise jest potentatem finansowym, branżowym czy cholera wie czym - to jedno. Tutaj wielokrotnie pisałem o tym, że ciągle (pomimo upływu dekady) przejawia cechy właściwe dla start-upu. A start-upy mają to do siebie, że same potrzebują finansowania, a sukces odnosi ostatecznie tylko parę procent. Reszta okazuje się pieniędzmi inwestorów wyrzuconymi w błoto, co każdy poważny inwestor w start-upy bierze (albo przynajmniej powinien brać) pod uwagę. Jeśli ktoś więc patrzy na Synerise na tym etapie jako na właściciela/sponsora, który miałby w bliskim horyzoncie czasowym zapewnić finansowanie Wisły, to nawet nie chce mi się z takimi rzeczami dyskutować - widocznie żyje w świecie złudzeń. Sam przynajmniej od dwóch lat piszę na tym forum o tym, że JK powinien w pierwszej kolejności skupić się na ogarnięciu Synerise, żeby wreszcie zaczęło zarabiać na siebie, bo inwestorzy kiedyś mogą powiedzieć sprawdzam.
Powiedzmy sobie więc jasno i wyraźnie - Synerise nie nadaje się na sponsora Wisły i w najbliższym czasie nie będzie się nadawać. Nawet JK to przyznał we wklejonym fragmencie - kasę dorzuca (pożycza) JK we własnym imieniu, a nie Synerise. Synerise służyć mu tutaj może co najwyżej jako źródło zarobku (to, co tam zarabia jako projektant/zarządzacz, ewentualnie to, co zarobi ze sprzedaży spółki, o ile takowa kiedyś nastąpi)) albo zabezpieczenie rzeczowe dla pozyskania jakiejś pożyczki/kredytu. Synerise jako firma to może zasponsorować jakąś reklamę, dzień meczowy albo koszulki dla juniorów.
Druga rzecz - to, na co faktycznie zareagowałem, to nie były kwestie tego, czy Synerise to poważna i dojrzała firma IT, tylko właśnie zarzuty o sztuczki księgowe, oszukiwanie inwestorów czy "
coś znacznie gorszego" rzucone bez podparcia się faktami. To tę tezę miała
potwierdzić lektura sprawozdań, co jakoś dziwnym trafem we wklejonym tekście umknęło zarówno Tobie, jak i Twojemu Koledze.
Tutaj z zarzutów znowu zostało powtórzone to, że firma księguje tak, jak powinna to księgować. Zgodnie z podręcznikiem. Uzupełnione tym razem o leko-pół-śmieszny zarzut stosowania UoR/KSR zamiast MSR. No więc każdy praktyk w Polsce wie, że MSR w Polsce stosują dwie duże grupy przedsiębiorców - spółki publiczne (bo muszą) i spółki należące do dużych, najczęściej międzynarodowych, grup kapitałowych (bo wymuszają to na nich spółki-matki, które stosują MSR). Spółek spoza tego kręgu, które dobrowolnie przechodzą na MSR jest ułamek, cała reszta, w tym dużo poważniejszych spółek od start-upów, zostaje na polskich przepisach bo tak jest prościej, taniej i wygodniej.
Znowu - cała narracja sugerująca to, że JK coś księgowo kombinuje zbudowana wokół tego, co jest całkowicie normalne, zgodne z przepisami i powszechnie w Polsce przyjęte. Może się coś przylepi, przecież postronny czytający nie ma pojęcia, że w Polsce zasadą jest księgowanie właśnie wg KSR, a nie MSR. Nie mam zielonego pojęcia jak w takiej sytuacji mam dopatrywać się jakiejkolwiek dobrej wiary czy rzetelnej oceny ze strony Twojej i Twojego kolegi.
Merytorycznie - znowu wszystko w zakresie zarzutów kręci się wokół tego, co tam rzeczywiście buduje Synerise. I znowu - bez takiej wiedzy nie ma żadnej mowy o tym, aby z samych liczb wyczytać co to za system i jakie jest prawdopodobieństwo że się sprzeda oraz za ile się sprzeda. Jeśli ktoś uważa, że ze sposobu księgowania kosztów opracowania jakiegoś projektu można ocenić czy projekt wypali czy nie, to najzwyczajniej w świecie oszukuje siebie i odbiorców. To można oceniać jakimiś narzędziami dotyczącymi analizy potrzeb, funkcjonalności, unikatowości, popytu, podaży, konkurencji itp. ale nie poniesionymi kosztami. Litości. Tak czy inaczej nawet zaprezentowana analiza historyczna nie sugeruje drastycznego oderwania tych 80 milionów od potencjalnych przychodów. Przyjęcie tego mitycznego 7 baniek wzrostu r/r oznacza, że korespondujący przychód jest do osiągnięcia w dwa lata (40 mln + 47 mln zł). To nie jest wiec tak, że skala tych liczb jest porażająca.
Co rzeczywiście robi Synerise i czy to ma szanse się sprzedać - znowu, po kolejnej już wymianie tekstów - dalej nie wiadomo. W tekście jest informacja o "modelu SaaS system do marketingu automatycznego", w raportach i wypowiedziach samego JK jednoznacznie wybija się natomiast powoływanie się na AI, w tym na podobieństwo z ChatGPT. Dla mnie to zupełnie inne zakresy. Nie wiem czy Synerise robi coś, czym może trafić w niszę tak jak właśnie ten ChatGPT, który - w ogóle nie generując przychodów - potrafił zostać sprzedany za miliardy dolarów. Klasyczna analiza pozioma RZiS, jaką zastosował Kolega dla oceny sprawozdań Synerise, w przypadku ChatuGPT dałaby jeszcze gorsze efekty, a jednak...
Nikt rzetelny nie pokusi się o analizę tego, czy to, co robi Synerise ma (i jaki) potencjał przychodowy skupiając się wyłącznie na analizie historycznej przychodów i kosztów, bez wiedzy co on tam dłubie, do czego to może służyć i na jakim jest etapie. A fakt faktem inwestorzy ciągle dorzucają tam tę kasę, czyli albo dostrzegli tam potencjał, albo oszukują, ale sami siebie, że skoro wrzucili już tyle kasy, to może dorzucenie kolejnej transzy pozwoli coś tam uratować.
Czy jest zatem możliwe, że Synerise wyprodukowało tam za 80 baniek jakiś system, który jest g*wno warty? Oczywiście. Czy da się to ocenić po księgowaniu? Oczywiście, że nie.