|
Też bym tu skontrował kogoś wcześniej, kto wspomniał o szarej polskiej rzeczywistości. Miasto jest piękne, Polska wcale nie wydaje się obcokrajowcom szara i brzydka - to nie te czasy. Człowiek, który przyjeżdża z jakiegoś niewielkiego przemysłowego miasta w zachodniej Europie to naprawdę nie ma na co, przeprowadziwszy się do Krakowa, narzekać. I mówię to z perspektywy osoby, która trochę w zachodniej Europie pomieszkała. Stadion duży, kibice przychodzą, zainteresowanie w internecie i od mediów dostają - jak nie są w stanie przebić się wyżej, niż 2-3 liga hiszpańska, to na co oni mogą liczyć? Nie wiem, czy dla takiego piłkarza granie w Ekstraklasie robiłoby jakąś zasadniczą różnicę samo w sobie - myślę, że dla nich nie ma dużej różnicy, czy jadą autokarem do Rzeszowa grać o 5 miejsce w 1 lidze, czy do Płocka o 7 w Ekstraklasie. Zainteresowanie mediów i promocja oczywiście tak, ale nie sam fakt grania w pierwszej lidze, jak się wcześniej grało na dalekim zapleczu jakiejś ligi z top 5, a do tego mieszkało w jakimś małym mieście gdzie nie ma nic do roboty. W przeciętnej lidze jest powiedzmy 18 klubów - większość z nich z konieczności musi być na zadupiach, tak jak w Polsce. W porównaniu z graniem w małym mieście i w kiepskim klubie w Hiszpanii, UK, czy jakimś Beneluksie, to Wisła tylko pogodą przegrywa z południową Europą - oni tu nie mają na co narzekać.
Jeszcze będzie pite za te wszystkie lata czekania. Jeszcze będzie pięknie.
|