BCGorlice napisał(a):

|
I zaraz odniosę się do zarzutu pomawiania krystalicznego biznesu prezesa Jarosława.
|
Taki zarzut nie padł, ale rozumiem koncepcję, w której łatwiej bohatersko obronić się przed wymyślonym niż przed tym, co rzeczywiscie zostało napisane.
Cytat:
|
Ty skupiając się na tym jednym błędzie de facto atakujesz całość przekazu. To świadoma lub nie obrona tych bajeczek o „globalnym liderze” i „spółce zmieniającej świat”.
|
Jak wyżej. Po co skupiać się na tym, co napisałem, skoro możesz odpowiedzieć na to, czego nie napisałem? To świadoma lub nieświadoma manipulacja.
Oczywiście żartuję. W pełni świadoma.
Cytat:
|
Tu mnie naprawdę mocno zaskoczyłeś. Nie interesuje Cię czy to co w przeszłości deklarował Twój potencjalny partner biznesowy/właściciel Twojego klubu/etc miało pokrycie w faktach?
|
Kompletnie. Jak już napisałem, co zresztą wkleiłeś, więc zakładam, że przeczytałeś przed udzieleniem odpowiedzi, dopóki będziesz pozostawał przy faktach, rób sobie to do woli. Mnie ten aspekt działalności Synerise (nie Wisły) i Królewskiego (nie jako prezesa zarządu Wisły) kompletnie nie interesuje, podobnie jak w ocenie działalności sportowej Lecha Poznań i Rutkowskiego jako jej prezesa nie interesuje mnie czy Amica robi dobre kuchenki oraz co o pozycji spółki na rynku AGD tenże Rutkowski mówił pięć lat temu.
Cytat:
|
Całe moje doświadczenie życiowe prowadzi do wniosku, że absolutnym kluczem jest wiarygodność partnerów. A sprawdzić ją można m.in. weryfikując ich wcześniejsze wypowiedzi i zapowiedzi. I jestem przekonany, że to nie tylko moje doświadczenie a generalnie podstawa rozsądnie prowadzonego biznesu czy nawet szerzej życia.
|
Całe moje doświadczenie życiowe i zawodowe prowadzi do wniosku, że Synerise nie jest moim partnerem biznesowym,. Ani rzeczywistym, ani potencjalnym, żadnym innym.
Moje doświadczenie zawodowe i życiowe prowadzi również do wniosku, że ostatnią rzeczą na jaką zwracam uwagę przy ocenie wiarygodności partnerów są wizje na daleeeeką przyszłość, jakie roztaczają gdzieś w mediach. Zwłaszcza jeżeli są to klasyczne opowiadania start-upowców o tym, że za 10 lat będą super-hiper-wielką firmą i potentatem na rynku. Wystarczająco dużo start-upowych projektów miałem okazję w życiu analizować, żeby wiedzieć, że przykładanie do takich bajań jakiejkolwiek miary nie ma sensu. Każdy z nich buja gdzieś w obłokach i jest przekonany o tym, że akurat jego pomysł jest tym jednym z tysiąca innych, który wypali i będzie drugim Zuckerbergiem/Gatesem/Jobsem.
To, na co rzeczywiście zwracam uwagę, to fakty, liczby, sprawozdania, prognozy, analizy rynkowe, deklaracje składane inwestorom/akcjonariuszom itp. Z tego mogę faktycznie rozliczać. Z marzeń nie planuję, niech se chłop marzy.
Jak jednak wspomniałem, nie odbieram Ci prawa do plucia się o to na forum o te marzenia i wizje. Jeśli uważasz, że to jest coś, z czego warto rozliczać, to rozliczaj do woli. Osobiście w takich przypadkach reaguję tylko wtedy, kiedy ktoś - poza pier*uliardem spraw, za które rzeczywiście warto rozliczać - rozlicza akurat bez oparcia w rzeczywistości lub wprost wbrew rzeczywistości. Na zasadzie, że jak pijak, to i złodziej.
Cytat:
|
Osoba rozumiejąca jak epickie bzdury wygadywał pan prezes nie zaprząta sobie głowy czekaniem od wiosny na zakup bazy w Myślenicach (mimo, że w lipcu brakowało już tylko kilku pieczątek, prawda?), nie traci czasu na zastanawianie się kiedy nadejdzie ten oczekiwany od ponad miesiąca piątek w którym opublikowana zostanie (istniejąca przecież, prawda?) analiza tłumacząca dlaczego trener Sobolewski pozostaje na stanowisku, nie czaka na efekt rozmów z inwestorami (bo one na pewno są tylko teraz już nie będziemy o nich mówić, prawda?).
|
Ano widzisz, właśnie wkleiłeś pier*yliard przykładów na to, z czego na tym forum i na SB akurat Królewskiego rozliczam. Ale rozumiem, że łatwiej Ci będzie dyskutować ustawiając mnie tutaj jako obrońcę Królewskiego, a jeżeli fakty świadczą przeciwko, to tym gorzej dla faktów.
I, nie wiem czy zauważyłeś, ale żadna z tych kwestii nie dotyczy Synerise, a wszystkie Wisły.
Cytat:
No i dochodzimy do zarzutów poważnych. Tak jak pisałem ja rozumiem sprawozdania finansowe w sposób dla mnie wystarczający, ale nie jestem ekspertem najwyższej klasy. Dlatego po doczytaniu, że strata pokazana w sprawozdaniu wyniosła 5 milionów a strata podatkowa schowana w komentarzach aż 15 milionów dopytałem znajomego i stwierdzenie „sztuczki księgowe” pochodzi od niego.
Widząc zarzut dopytałem. Chodzi o (dokładny cytat, żebym czegoś nie przeinaczył, przepraszam za brak polskich znaczków):
„Najprosciej mowiac zastosowano dosc powszechna operacje ale w skali absolutnie nie przystajacej do wielkosci biznesu. W wielu firmach czesc wydatkow nie pojawia sie w kosztach i nie obniza chwilowo wyniku (sztucznie go poprawiają) bo zostają zapisane w bilansie jako wartosc tak zwanych projektow w budowie. Dzieje sie tak bo czesto tworzony system nie jest jeszcze gotowy na koniec roku i pojawi się w kosztach (poprzez amortyzacje) dopiero za jakis czas. Przy czym w firmie Synerise system istnieje i działa od lat - operacja ta może wiec dotyczyc wyłącznie jakichs jego modulow a jej wartość nie powinna istotnie wplywac na wynik. Tymczasem w tym przypadku mamy do czynienia z kwota ponad 30% przychodów niwelujaca dwie trzecie bardzo dużej straty. To wlasnie nazwalem sztuczka ksiegowa. Przy czym na pierwszy rzut oka sprawa jest powazniejsza bo na tej pozycji w bilansie zostalo juz skumulowane 80 milionow. Wymaga to sprawdzenia w sprawozdaniach z lat poprzednich ale jesli to efekt takich samych operacji to oznacza, ze wynik skumulowany spolki jest o tyle zawyzony. W przypadku podmiotu o przychodach na poziomie 30 milionow to juz nie bylaby sztuczka ksiegowa tylko cos znacznie powazniejszego. Jesli oczywiście kwerenda w sprawozdaniach z lat poprzednich potwierdzi teze.”
Czy to tłumaczenie jest wystarczające aby zdjąć ze mnie odium rzucającego oszczerstwa bez podstaw?
|
Najprościej rzecz ujmując powyższy zarzut sprowadza się do "nie wiem czy istnieją sztuczki księgowe, istnieje natomiast rozbieżność w wyniku rachunkowym i podatkowym, nie wiem jakie są jej powody, to by trzeba było dopiero sprawdzić sprawozdania finansowe, rzuciłem tezę o sztuczkach na podstawie pobieżnej lektury jednego sprawozdania, ale pomimo upływu półtora miesiąca od momentu, kiedy postawiłem zarzut, nie znalazłem czasu na choćby równie pobieżną lekturę choćby ze trzech sprawozdań poprzedzających żeby sprawdzić czy zarzut ma jakieś podstawy, pocałuj mnie w d*pę, nie będę szukał potwierdzenia tylko dalej będę mówił, że jest sztuczka księgowa, ale trzeba to sprawdzić, a za to za półtorej miesiąca wkleję wytłumaczenie, że w wolnej chwili spojrzę na te sprawozdania i sprawdzę, może, a tymczasem uznajmy, że jest sztuczka tak bez dowodów".
Ja nie wiem, może ta sztuczka jest, może nie jest. Nie chce mi się sprawdzać. Ale nie twierdzę, że jest, dopóki nie sprawdzę albo ktoś nie pokaże dowodów, że jest. To tyle a propos rozliczania
wiarygodności innych osób. Ty i Twój kolega, kimkolwiek jest, na tę chwilę test z wiarygodności oblaliście.
Cytat:
PS. Wykorzystałem naszą wymianę uprzejmości do sprowokowania znajomego - „na forum Wisły eksperci twierdza, że się nie znasz na finansach”
|
Znowu postanowiłeś sobie zmanipulować to, co ktoś napisał? No kto by się spodziewał!