Drozd napisał(a):

Tak wiem mistrz Sobolewski to przyznał, najpierw durnym rozgrywaniem w poprzek sprawiamy, że przeciwnik się cofa. Po czym nie potrafimy nic ugrać bo przeciwnik się cofnął. Jakież to Machiaweliczne.
A jak jest okazja kiedy przeciwnik nie jest cofnięty, to nasz błyskotliwy sztab zostawia zawodnikom wolną rękę, bo przecież w poprzednich klubach musieli się czegoś nauczyć.
Jednym słowem ....idołek... ale ciężko pracujący.
.
|
I właśnie od tego są analogie. Wisła jest tylko jedną z wielu drużyn, które mają z tym podobny problem, nie jedyną. Nie ma magicznych taktyk, które pomagają w tym Legii czy Lechowi; wystarczy obejrzeć kilka spotkań. Za to często szalę zwycięstwa przeważają indywidualne zagarnia ponadprzeciętnych w polskich warunkach piłkarzy. Tak jak w poprzednim sezonie Fernandeza, który potrafił wyczarować coś z niczego.