Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#147
Stary 02.11.2023, 17:27
Markus napisał(a):Wyświetl post
Nie było żadnej radosnej twórczości Holendrów. (...) Ściągali zawodników, których znali i którzy byli wzmocnieniem, ale drużynie zabrakło kilku minut. Nie mogli korzystać z sieci profesjonalnego skautingu, którego przez wszystkie lata wcześniejszego zaangażowania w Wisłę Cupiał nie stworzył, ani z żadnej Akademii, bo i tego nie mieliśmy. Mogli tylko wydawać otrzymane pieniądze. Zrobili więc to, co w tamtych warunkach było jedynie możliwe.
Hmmm... właśnie podałeś doskonałą definicję radosnej twórczości.

Mógłbym teraz oczywiście zacząć pisać o tym, że Twoje wersja trochę rozmija się z rzeczywistością, na ten przykład Holendrzy zanim dostali zadanie wzmocnienia drużyny w kilka tygodni, siedzieli w tym klubie już od roku, a zadaniem takiego Valckxa szumnie ogłaszanym w momencie jego zatrudnienia było... stworzenie - niespodzianka - profesjonalnego działu skautingu i profesjonalnej akademii. Ciekawe czyją winą było, że rok później mogli tylko wydawać pieniądze po znajomości? Cała zabawa polega jeszcze na tym, że do batalii o LM przygotowywali się nie przez kilka tygodni, ale przez ponad pół roku, a najlepsze transfery zrobili wcześniej - lato 2010 i zima 2011, w lecie 2011 były już tylko wyjątki.

Ale to bez znaczenia dla dyskusji. Dla dyskusji ma natomiast znaczenie, że stworzyli zespół, który nie był w stanie w lidze wywalczyć miejsca dającego grę w pucharach, pałętając się przez praktycznie cały sezon w okolicach 6-8. Tak, za Maaskanta też, nie tylko za Moskala i Probierza. Obu zatrudnionych w momencie, kiedy Valckx byl dyrektorem sportowym.

Taki to był ten mityczny potencjał tego zespołu. Ukazany również w tym słynnym meczu, w którym zabrakło kilku minut. Każdy, kto go oglądał, widział, że tam zabrakło właśnie potencjału, a nie kilku minut, a gdybyśmy wtedy awansowali byłby to awans grubo ponad potencjał sportowy. Cotygodniowe mecze ligowe boleśnie obnażały ten mityczny potencjał.

Nie jest też tak, że Cupiał "postanowił" się wycofać. Dla TF był to okres największego kryzysu ekonomicznego od chwili powstania. Jego po prostu wtedy nie było już stać na dokładanie do tego interesu.

Tamten sezon, choć z ogromnymi problemami płynnościowymi, finansowo akurat się spiął,. Nie spiął się natomiast dopiero ten następny, bo nie było już szans na dopływ kasy nawet ze słabszych pucharów europejskich ani od Cupiała, a my nie byliśmy w stanie sami z siebie opłacać ludzi, którzy mieli pensje na poziomie walki o LM, a nie radzili sobie w lidze.

Cytat:
Lata 2010 i 2011 to był świetny czas dla Wisły.
A lata 2012-2016 to był okres spłacania tego czasu, osiągniętego głównie na kredyt kupiecki, który dostawaliśmy tylko dlatego, że każdy wierzył, że Wisła z takim właścicielem obiecane pieniądze w końcu zapłaci. I, co najważniejsze, my tego kredytu wtedy nie spłaciliśmy. Cięgnie się za nami do dzisiaj, równie radośnie zwiększany przez obecne władze, takoż bez profesjonalnego skautingu i akademii, tyle że już faktycznie nie na pensje Lameya i Jaliensa, tylko Junki i Colleya. Z podobny sportowym skutkiem.
Odpowiedz cytując