Wyświetl pojedynczy post
Kurz
Senior Member
 
Od: 11.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#117
Stary 30.10.2023, 12:53
Markus napisał(a):Wyświetl post
Nie Kurz. Nasi Hiszpanie nie są problemem. Problemem jest sztab, który nie umie zarządzać meczem i zorganizować ZESPOŁOWEJ gry defensywnej. W każdym nawet najdrobniejszym elemencie poczynając od stałych fragmentów gry.

Naprawdę nie trzeba być Araujo, by umieć sensownie kryć przeciwników w polu karnym, czy odpowiednio asekurować kolegów, wymuszać błędy rywali ustawieniem. Alfaro już pokazał, że potrafi to robić, Villar również dobrze asekuruje Jarocha, Rodado ma etykietkę defensywnego napastnika dlatego, że pracuje w odbiorze i pressingu nawet lepiej niż jakikolwiek inny napastnik w polskiej pierwszej lidze. Ale to nie działa, bo od strony taktycznej nasz pressing dziś to nawet nie jest 1% tego, co było choćby za Hyballi.

Najwięcej błędów w defensywie i problemów nie Hiszpanie nam stwarzają. Najwięcej idiotycznych zagrań mieliśmy i goli straciliśmy po popisach takich piłkarzy jak Colley, Szot, Jaroch, Łasicki, Duda. Ociężałość i niska zwrotność Bashy też w dużym stopniu się do tego dokładała. To przede wszystkim przez nich nasza gra w defensywie tak rozpaczliwie wygląda, a nie przez Hiszpanów. Uryga też już parę razy zdążył się negatywnie popisać. Zwalanie więc tu winny na Hiszpanów jest zwyczajnie nie fair i stanowi błąd.

Nikt nie broni Sobolewskiemu inaczej ustawiać zespół i grać bardziej defensywnie kiedy trzeba, wdrażać inną taktykę. Nie robi tego nie dlatego, że nie ma odpowiednich ludzi, tylko dlatego, że nie ma na to odpowiedniego pomysłu i wiedzy. Wierzy on w jakieś swoje autorskie koncepcje, które owocują tym, że na najważniejszy mecz sezonu odsyła na trybuny najlepszego w destrukcji zawodnika Igbekeme, a w jego miejsce wstawia znacznie gorszych zawodników dobierając im zupełnie idiotyczną taktykę. Mało to już mieliśmy destrukcyjnych zachowań naszego sztabu i trenera, by nie wiedzieć jak potężny negatywny wpływ mają i miały na grę zespołu?
Być może niezbyt precyzyjnie się wyraziłem. Nie jestem w stanie za każdym razem w całości prezentować swojego poglądu.

Ogólnie uważam, że Hiszpanie, to najlepsze, co mamy. Bez nich bylibyśmy w czarnej dupie. To samo dotyczy Kiko.

Wiele z zastrzeżeń, które mam, to poziom meta. Hiszpanie pojawiają się w moich wypowiedziach, ale tak naprawdę dotyczą one bardziej modelu naszego funkcjonowania i założeń budowania drużyny.

Ogólnie jestem zwolennikiem wolnego rynku, niezależnie od tego czy to kwestia gospodarki czy piłki nożnej. Wolny rynek (nie sterowany przez polityków) mówi nam, że najbardziej efektywne w gospodarce są prywatne firmy, a nie spółki skarbu państwa. Gdyby było inaczej, spółki skarbu państwa dominowałyby we wszystkich zachodnich gospodarkach. Podobnie jest z piłką nożną w Polsce. To dziesiątki klubów (prawie wszystkie w 1 lidze i ekstraklasie) pokazują jaki sposób grania jest najbardziej efektywny i relatywnie tani (w zasięgu większości) i co rzeczywiście się sprawdza, jeśli nie jest się krezusem.

Wisła idzie pod prąd. Od lat stara się budować projekt, który jest dużo trudniejszy i przede wszystkim dużo droższy do zrealizowania niż to co podpowiada rynek. Moim zdaniem nie mamy podstaw-finansowo sportowych, żeby się z nim mierzyć. A skoro ich nie mamy, musimy sprowadzać to na co nas stać (całe szczęście, ze pojawił się Kiko i poprawiła się selekcja). I tu na scenę wchodzą ci "nieszczęśni" Hiszpanie. Jak już pisałem są naszym największym skarbem, ale siłą rzeczy za te pieniądze nie muszą umieć wszystkiego. A skoro nie potrafią wszystkiego, przegrywają (z ogromnym wsparciem swoich nieudacznych kolegów z innych krajów) z prymitywną efektywnością naszego rynku piłkarskiego. Bo to niestety piłka nożna i każdy klub złożony z piłkarskich melepetów, za to często mocniejszych fizycznie, wykorzystujących brutalną siłę, skupionych głównie na przeszkadzaniu jest w stanie zniwelować atuty pięknie grających drużyn. I skoro dzieje się tak w przypadku najbogatszych, jak Lech czy Legia, to tym bardziej i częściej spotyka Wisłę.

Sobolewski jest tak naprawdę więźniem tej koncepcji. Nie może zmienić taktyki z tak słabymi obrońcami i bardzo ofensywnymi piłkarzami, którzy jednak tracą wiele ze swojej wartości, kiedy muszą biegać za piłką, bo wtedy dopiero zaczyna się tragedia. Czyli pozostaje nam bicie głową w mur. I nie jest tak, ze proste rozwiązania taktyczne, które ma w zasięgu ręki mogą w magiczny sposób odmienić sytuację. W końcu, jak już wspomniałem, to problem wszystkich drużyn w Polsce, również takich z lepszymi trenerami i piłkarzami.

O Sobolewskiego i wpływ lepszego trenera oraz sztabu możemy się spierać, ale na razie (w ostatnich latach) nie wydarzyło się co by potwierdziło twoją tezę (która oczywiście może być prawdziwa). Powiem nawet więcej, nie wydarzyło się nic, co by pozwalało przypuszczać, że Wisła jest w stanie sprowadzić trenera z prawdziwego zdarzenia (być może Kiko jest w stanie to zmienić?), wiec dyskusje na ten temat wydają mi się jałowe, jeśli dodamy do tego jeszcze niezdrowy upór Królewskiego.
Ostatnio edytowane przez Kurz : 30.10.2023 o godz. 12:57.
Odpowiedz cytując