skarabeus napisał(a):

Lista zawodnikow, ktorzy u nas gnija w czelusciach pilki, odchodza i sie odradzaja jest wyjatkowa dluga. Z takich "odpadow" obecnie lub niedawno grajacych w ekstraklasie mozna by stworzyc calkiem niezla jedenastke 
Ale wrocmy do Kuveljicia. Jest rezerwowym w zespole grajacym w mocniejszej lidze. 3 lat zmarnowanych w Krakowie nie nadrobi w miesiac (takze treningowo).
Tymczasem u nas nie lapal sie nawet na lawke rezerwowych w 1 lidze (slabszej niz serbska ekstraklasa).
Ponownie.
Wnioski?
|
Kuveljić nie miał możliwości nie łapać się na ławkę rezerwowych w 1 lidze, bo w tym czasie grał w Serbii.
Inne powody są oczywiste. Wielokrotnie o nich pisałem. Nasz klub popełnił wszystkie możliwe błędy na wszystkim możliwych poziomach. Jedyna różnica pomiędzy nami polega na tym, że uważam iż Sobol to Pikuś w porównaniu do innych kwestii. I że nie pojawi się rycerz na białym koniu, który odmieni grę Wisły. Doceniam Kiko i jego Hiszpanów, bo są o niebo lepsi od tego na co moglibyśmy wpaść, gdyby Ramireza nie było, ale dostrzegam również wady.
Jeśli skupimy się na ostatnich 4 latach i przyjrzymy się sytuacji bardziej szczegółowo. Zauważymy, że za nami pasmo błędów, a każde okienko to stan kryzysowy, w którym próbujemy uratować to, co spieprzyliśmy w poprzednim. Właściwie najbliższe zimowe będzie pierwszym od pojawienia się trio, gdy nie trzeba ratować Wisły, dokonywać rewolucji, tylko usiąść i mądrze wzmocnić zespół.
Jak zapewne się domyślasz, w takich warunkach, przy takim przerobie, ciągle na granicy spadku, a potem po spadku, nie da się spokojnie czekać aż brzydkie kaczątka zmienią się w łabędzie. Kuveljić dostawał szanse, ale nie był w stanie w takich warunkach ich wykorzystać. Dopiero, kiedy trafił do ułożonej, normalnie funkcjonującej drużyny i dostał czas, powoli pokazał swoje atuty.
Czasami ta droga nie musi być aż tak długa jak u Kuvelicia, wystarczy przejść do normalnie funkcjonującej drużyny, jak w przypadku SIlvy, żeby pokazać umiejętności. Obserwujemy to od lat na przykładzie Lewandowskiego, który wygląda inaczej ze swoimi kolegami z klubu i inaczej w reprezentacji. To kto gra obok ciebie ma ogromne znaczenie. Jeśli zespół nie funkcjonuje, idziesz w dół.