Wyświetl pojedynczy post
Kurz
Senior Member
 
Od: 11.2006

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#68
Stary 08.10.2023, 12:00
Drozd napisał(a):Wyświetl post
Czy to w ataku czy w obronie nie mamy pojęcia jak zespołowo reagować, to jest widoczne nawet przy stałych fragmentach. Ustawiamy się w tej linii jakby to było decydujące. A piłką nikt się nie interesuje.

Nasz ułomny sztab myśli, że wystarczy nauczyć ustawienia, ale o reakcji na zawsze inną sytuację na boisku nawet nie myśli. Ustawienie to tylko warunki początkowe czy to gry obronnej czy ofensywy. A u nas Sobolewski ze swoim sztabem już rok "pracuje" na treningach i dalej śladu efektów nie widać.
Dostrzegam w tych analizach ciągle ten sam problem. Nie tylko twoich. Przeceniacie rolę sztabu szkoleniowego na tym poziomie rozgrywek. Tutaj nie trenują szkoleniowcy, których wizja i umiejętności mają jakiś ogromny wpływ na grę zespołów. Całość sprowadza się do decyzji murujemy lub gramy w piłkę. Z tą grą w piłkę bywa różnie, bo w Polsce mamy deficyt odpowiednio wytrenowanych zawodników, więc to zawsze mniej lub bardziej ułomne wersje miłego dla oka grania. I tyle. Ustawienie defensywne, do którego łatwiej na naszym rynku o odpowiednich wykonawców, często załatwia sprawę, nie tylko w przypadku Wisły, ale i Ekstraklasy. Wszyscy mają z nim problem. Różnica pomiędzy Wisłą, a Legią, Lechem, Rakowem jest taka (biorąc pod uwagę oczywiście proporcje), że najmocniejsze drużyny ekstraklasy jeszcze w większym stopniu przerastają większość przeciwników i są oczywiście sensowniej zbudowane (poza tym kilka ma trenerów, którzy rzeczywiście zasługują na to miano). Tzn. w przeciwieństwie do Wisły bardzo dobrze radzą sobie z grą obronną (mimo czasowych problemów Legii). Odpowiedni balans w drużynie nie kwestią wyłącznie treningów czy założeń taktycznych, ale też doboru odpowiednich ludzi. I tutaj zaczynają się schody. Wisła chce grać efektownie, chce dominować, posiadać piłkę. Poza okresem Hyballi nie za bardzo myśli o organizacji gry obronnej. Zresztą nie stać jej na takich zawodników, którzy będą jednocześnie bardzo dobrzy w grze ofensywnej i defensywnej. Dokonujemy, więc wyboru "coś kosztem czegoś". W ekstraklasie była to moim zdaniem głupota, w pierwszej lidze ujdzie, bo to nie ten poziom, co pokazuje tabela ekstraklasy. No i za wszelką cenę musimy się stąd jak najszybciej wyrwać.

Żeby nie przedłużać, nawet Sobolewski, ze swoimi ograniczeniami, przegrywając mecze z drużynami czołówki, męcząc się w spotkaniach z murarzami, powinien osiągnąć awans. Gdyby Hiszpanie przyszli o rundę wcześniej, udałoby się to już w poprzednim sezonie. Większym problemem jest przyszłość, bo ani Sobol, ani nasi piłkarze nie utrzymają Wisły w Ekstraklasie. Nie mówiąc już o czymś więcej.

I jeszcze jedno. Zupełnie nie wierzę, że jesteśmy w stanie sprowadzić do pierwszoligowej Wisły trenera, który tu i teraz będzie znacząco lepszy od Sobola (ale jeśli jutro miałby przyjść ktoś choćby na poziomie Runjaica, będę przeszczęśliwy). Za to, gdybyśmy mieli awansować do ekstraklasy, musimy pozbyć się go koniecznie. Najlepiej przed okienkiem transferowym, żeby nowy trener mógł mieć wpływ na to, kto przychodzi do klubu.

Oczywiście tak się nie stanie. Bo, jeśli awansujemy, Sobol dostanie szansę i zostanie zwolniony, tylko wtedy, gdy będzie bardzo źle... Dalszy ciąg tej opowieści każdy może dopowiedzieć sobie sam.
Ostatnio edytowane przez Kurz : 08.10.2023 o godz. 13:15.
Odpowiedz cytując