Drozd napisał(a):

Tylko, kiedy zamiast w ataku pozycyjnym podawać do tyłu i w bok, zaczniemy ryzykować drybling albo grę do przodu to pojawi się ryzyko straty. A wtedy dupa blada,bo wszyscy nas powiozą. Znicz na początku wjeżdżał w nas jak w masło. Pierwszy strzał Japońca który nasz bramkarz cudem obronił, był po rozklepaniu naszej defensywy jak dzieciaków bez pojęcia. To nie jest kwestia samej obrony tylko współpracy naszych w każdym aspekcie gry.
Czy to w ataku czy w obronie nie mamy pojęcia jak zespołowo reagować, to jest widoczne nawet przy stałych fragmentach. Ustawiamy się w tej linii jakby to było decydujące. A piłką nikt się nie interesuje.
Nasz ułomny sztab myśli, że wystarczy nauczyć ustawienia, ale o reakcji na zawsze inną sytuację na boisku nawet nie myśli. Ustawienie to tylko warunki początkowe czy to gry obronnej czy ofensywy. A u nas Sobolewski ze swoim sztabem już rok "pracuje" na treningach i dalej śladu efektów nie widać.
Aut dla przeciwnika chłopy robią zwykłą zmianę krzyżową, poziom juniora, a nasza obrona jak się ustawiła tak dalej stoi. Coleyowi zamieszali przed oczami, nagle miał dwóch chłopów zupełnie niekrytych i lecącą piłkę do skontrolowania i tak cud że ją wybił, bo gdyby któryś ze Znicza tylko lekko trącił piłkę to wyszliby we dwóch na bramkarza. Wstyd jak .....
Tak jest w każdej sytuacji, piłkarze dostali zadanie ustawiać się tak i tak, tylko nie mają pojęcia co dalej, kto ma reagować na sytuację, kto asekurować, kiedy ma to następować. Dlatego dwóch przeciwników jest w stanie namieszać przeciwko czterem naszym, bo nikt nie wie co ma robić i tylko patrzą jeden na drugiego, a każdy jest świetnie przecież ustawiony.
Dlatego w ataku jest gra na alibi, bo czują, że każda strata nawet pod polem karnym przeciwnika, to smród pod własną bramką.
Mamy trenerów bez pojęcia od półtora roku, jeżeli to się nie zmieni to nawet 3:1 w 90 minucie będzie śliskim wynikiem.
|
Nic dodać , nic ująć , mecz z Polonią pokazał to dokładnie .