MaLk napisał(a):

A ilu z nich zarabia na półce hiszpańskiej, nieosiągalnej dla przeciętnego klubu tego poziomu rozgrywkowego?
Porównywać trzeba z sensem. Większość zawodników grających w pierwszej lidze zarabia poniżej tego progu.
|
A co to za jakiś mit, że nasi Hiszpanię zarabiają krocie i krzyczą sobie znacznie więcej pieniędzy niż krzyknąłby na przykład taki Drygas, gdyby mu zaproponować przyjście do Wisły? Pomijając już kwestie jakościowe, że Carbo jest od niego znacznie lepszym zawodnikiem?
Tak trudno zrozumieć, że nas na tych Hiszpanów stać, bo mają niskie oczekiwania płacowe, gdyż u siebie są już dawno odstrzeleni i grozi im bezrobocie albo bardzo głębokie rezerwy?
Przewaga hiszpańskiego szrotu z niższych lig polega również właśnie na tym, że jest on relatywnie TANI, znacznie tańszy od wielu zawodników polskiej ekstraklasy czy nawet pierwszej ligi, którzy na słowo Wisła często nadal oczekiwaliby naprawdę wysokich kontraktów. Tutaj najlepszym przykładem Carlitos, który onegdaj grał u nas niemal za przysłowiową czapkę gruszek, a w pewnym momencie był najlepszym napastnikiem Ekstraklasy.
Padło stwierdzenie, że nasi Hiszpanie są słabsi niż 90% innych polskich zawodników dostępnych dla Wisły. Wykazałem, że to jest bzdura. Ci Hiszpanie bez problemu wygrywają rywalizację z naszymi młodymi jak i starszymi piłkarzami w rodzaju Sapały, Żyry, Sobczaka, do poprzedniego sezonu Młyńskiego itd. Gdyby Tachi zagrał choć raz na swojej nominalnej pozycji, pewnie wbrew naszemu trenerskiemu geniuszowi okazałoby się, że i na stoperze Łasicki nie ma czego szukać, bo jaki z niego piłkarski orzeł też już zdążył parę razy pokazać.
Tych naszych Hiszpanów można także porównać do innych pierwszoligowych zawodników, Polaków. Naprawdę, nie widać wielu znacznie lepszych od nich zawodników w innych polskich klubach. Więc nie żyjcie mitami. Kiko zrobił i nadal robi świetną robotę. A za to, że nie dała parę miesięcy temu awansu podziękujcie trenerom i naszemu sztabowi.