BCGorlice napisał(a):

|
Merytoryczie: być może źle zrozumiałem Twoją wypowiedź jako obronę wyników i osiągnięć Synerise. Jeśli tak to przepraszam i cofam.
|
Oczywiście, że tak, bo jedyne czego tutaj bronię, to zachowania odrobiny uczciwości w krytyce, to znaczy oparcia w faktach a nie zakładania z góry, że jak spier*olił jedno czy drugie, to znaczy, że na pewno trzecie też spier*olił i jeśli akurat tutaj przypadkiem nie spier*olił, to tym gorzej dla faktów, bo i tak napiszemy, że spier*olił.
Cały dalszy ciąg Twojej wypowiedzi jest więc wyłącznie próbą "ciekawej intelektualnie" obrony przez atak w miejsce prostego przyznania w takim momencie - tak jak przedmówca - że sorry, ale trochę się zagalopowałeś. Czyli będziesz mi teraz udowadniał, że w sumie to ja jednak jestem naczelnym obrońcą Królewskiego na tym forum, co pewnie jedynie rozbawi tych, którzy wielokrotnie mieli okazje czytać tutaj moje opinie w temacie.
Więc zasadniczo - mam gdzieś co prezes opowiadał o swoich planach dotyczących Synerise w jakimś wywiadzie, może sobie to Kolega dowolnie interpretować i krytykować, o ile pozostanie w kręgu tego, co rzeczywiście miało miejsce. Powiedział - nie spełnił, krytyka się należy, choć oczywiście proporcjonalne do tego, na ile ktoś faktycznie w tamtej chwili uwierzył w jakieś głupoty.
Jeśli jednak Kolega przy okazji takowej krytyki postanowi fakty przeinaczyć, tak jak się zdarzyło przedmówcy, to wtedy zapewne zareaguję, tak jak zareagowałem teraz.
Na przykład zapytam, na czym polegają te domniemane sztuczki księgowe, bo póki co Kolega błysnął tylko zarzutem, nie podając żadnych faktów na jego poparcie, płynnie przechodząc od pisania o tym, że Kolegi kolega dopiero coś podejrzewa i ma sprawdzić do stwierdzenia, że sztuczki są.
Zrobię to oczywiście nie w żadnej obronie Królewskiego ani Sociosów, tylko w obronie elementarnej uczciwości w krytyce. Czyli krytykujemy za to "złe", co faktycznie zaistniało, a nie za to, czego akurat nie było.
Ja nie wiem, może te sztuczki gdzieś są, nie chce mi się sprawdzać. Ale wierzę w coś takiego, jak odpowiedzialność za słowa i że Kolega potrafi takową ponieść.