Sprowadzanie pseudo fachowca na bramkę, za to, że ma chody u dyrektora sportowego, to też jest problem i patologia. Rozumiem, że lepszego bramkarza nie dało się znaleźć niż jakiś no name, całe życie siedzący na ławce w Hiszpani.
Jak pozwalamy na takie harce panu Kiko, to też się nie dziwmy, ze .... z tego wyjdzie.
Trzeba też pomyśleć co czują i co myślą inni piłkarze o takim czymś. Jak ma pracować normalnie Biegański czy Broda, a nawet zawodnicy z pola, skoro widzą, ze w klubie się gra za układy a nie umiejętności? A może "jutro" przyjdzie pora na wywalenie innego nie Hiszpana, albo nawet Hiszpana, ale mającego mniejsze chody u Kiko, i zastąpienie go innym rezerwowym z uj wie skąd wyjętym?
Kiko w tym okienku dołożył cegiełkę i pogłębił nasze bagno. Transfery słabe, jak miały być robionę na siłę, to trzeba było odpuścić, zachować jak najwięcej kadry i skupić się 1-2 miesiące dłużej na pracy z materiałem, który się ma. Nie ściągać kolejnego bramkarza, grać tymi, których się ma, wywalić odpady, nie brać w ich miejsce kolejnych, a zamiast tego mieć na pensję dla Fernandeza czy Muli, albo na jakiegoś kolejnego konkretnego piłkarza.
No ale kasa jest więc odchudziliśmy kadrę, zapychając ją trzecim bramkarzem
