Markus napisał(a):

Jak to nie ma żadnych punktów odniesienia? Są. Pozostają nimi nie tylko umiejętności poszczególnych zawodników, które nawet teraz pokazują w indywidualnych akcjach, ale też ich postawa na przykład w minionym sezonie. Bardzo łatwo można zobaczyć i porównać jak prezentował się wówczas Goku,a jak prezentuje teraz. Tak samo Villar, Junca czy inni piłkarze, także Polacy.
Nie ma chyba nikogo, kto obecnie gra na pełni swoich możliwości, co bardzo łatwo stwierdzić, zobaczyć, porównać. Są punkty odniesienia.
A to jest ewidentnie kamyczek do ogródka trenera i sztabu, pokazujący, co nie działa i gdzie tkwi problem. A także, kto go stworzył i stwarza. Nie Kiko i nie Hiszpanie.
Po usunięciu problemu drużyna powinna jak każda inna i jak w każdej lidze zacząć prezentować się lepiej, zwłaszcza że stać ją na to. Ale u nas z jakiś niezrozumiałych patologicznych powodów Królewski zamiast rozwiązać problem woli hodować go dalej. To niepojęte.
|
Jedynym punktem odniesienia są ewentualnie wyniki w poprzedniej rundzie. Chociaż nie wiem na ile miarodajnym, bo trochę zmieniliśmy skład. Zmienili się również nasi przeciwnicy. Przybyło nam kilku nowych, kilka drużyn poszło do przodu w przeciwieństwie do nas. No i nauczyli się Wisły. I tu bynajmniej nie chodzi wyłącznie o taktykę, ale w dużej mierze poznali ograniczenia wynikające z charakterystyk piłkarzy, których sprowadzamy (wiedzą jak musimy grać, a jak nie możemy). Bo nasi Hiszpanie, poza niezłymi umiejętnościami indywidualnymi, bledną, gdy nie mają piłki. Właśnie przyszła mi do głowy analogia z gier MMO RPG. Wisła jest takim "glass cannon". To typ postaci, które mają potężne walnięcie, ale słabą obronę lub żywotność. Są świetne do wykańczania innych słabo opancerzonych lub mało żywotnych przeciwników, ale bardzo wrażliwe, jeśli wroga nie da się błyskawicznie/łatwo wyeliminować. Właściwie tak jakbym opisał nasz klub. Żeby nie przedłużać, napomknę że nie wiemy w jakim stopniu zawodzi taktyka Sobola, a w jakim niemoc, którą obserwujemy wynika jednak z braku odpowiedniej klasy, żeby radzić sobie z ukochaną Polską "obroną Częstochowy" (z którą zresztą męczą się w mniejszym lub większym stopniu wszystkie krajowe drużyny). Po którą przeciwnicy sięgają chyba częściej i chętniej niż w tamtym sezonie, co w połączeniu, jednak ze słabszym składem przynosi gówniane efekty.
Nie jestem specem od Goku, ani Podbeskidzia. Jest wiele możliwości, choć żeby postawić jakąś śmiałą hipotezę, musiałbym obejrzeć jego mecze z poprzedniego sezonu, czego bardzo nie chciałbym robić. Za to przyjrzałem się 7 czy 8 bramkom, które strzelił i... może to przypadek, ale miał bardzo dużo miejsca. Pod bramkami przeciwników było bardzo dużo miejsca. Mam wrażenie, może to zła intuicja, że Podbeskidzie nie musiało tak często jak Wisła grać przeciwko skupionym na defensywie przeciwnikom, tylko były to bardziej otwarte mecze. Może więc, Goku nie zanotował spadku formy, tylko ma do czynienia z wyżej zawieszoną poprzeczką?
Oczywiście nie wykluczam, że dużo lepszy trener obaliłby moje wszystkie hipotezy, ale takiego nie będzie, nawet, jeśli zwolnimy Sobola.