Markus napisał(a):

|
Dajmy im w końcu trenera, który kogokolwiek będzie potrafił rozwinąć i odpowiednio ustawić, a nie dramatyczny sztab złożony z legend, zamiast fachowców. I wtedy będzie można bardziej miarodajnie ocenić wartość każdego zawodnika, w tym Hiszpana.
|
Ta dyskusja przypomina trochę spory o to czy w stajence narodził się Zbawiciel czy nie. To kwestia wiary i tylko jej. Nie ma żadnych punktów odniesienia, żadnych wskaźników, liczb, statystyk, zupełnie nic, co pozwalałoby stwierdzić właściwie co reprezentuje ta drużyna. Być może z lepszym trenerem poradziłaby sobie lepiej, być może wcale nie? W naukach przyrodniczych hipotezy, których nie da się udowodnić liczbami albo podeprzeć eksperymentami nie mają znaczenia. Tutaj głównie serwujemy hipotezy, które nie mają oparcia w czymkolwiek racjonalnym (przeważają emocje, które po 4 latach megaw.......i są rozgrzane do czerwoności).
Rozbraja mnie naiwność w kwestii sprowadzenia lepszego trenera. Gdybyśmy podpierali się obserwacjami i rozumem, musielibyśmy dojść do wniosku, że w wykonaniu naszego klubu to "mission: impossible". I że bardziej prawdopodobne jest to, iż sprowadzimy podobnego, niż lepszego. Jeżeli tak ma być, rozumiem przynajmniej na tym poletku Królewskiego. Bo co, jeśli sprowadzony magik, nie poprawi sytuacji?
Z jednym się zgadzam. Hiszpański szrot/może nie szrot? jest lepszy od tego co sprowadziliśmy sobie do 1 ligi bez Kiko. To widać gołym okiem.
Niezależnie od tego jacy są lub okażą się Hiszpanie, źle budujemy tę drużynę. Na podstawie wizji, która ma małe szanse na sprawdzenie. I nie mam tu na myśli tylko tego sezonu, ale poprzednie 4 również (może poza okresem Hyballi).