MaLk napisał(a):

Widzę, że z rozpędu, w ramach klasycznego już dla Ciebie idealizowanie Hyballi, zapomniałeś, że Sobola akurat podobnie można idealizować po jego derbach, które zresztą po tych swoich kilku dniach wygrał wielce przekonująco - w przeciwieństwie do Hyballi, który swoje derby tylko zremisował po obronie Częstochowy w końcówce 
Obawiam się, że - jak zwykle - wybrałeś zły sposób żeby po raz kolejny udowadniać, że Hyballa jest geniuszem trenerki.
|
Widzisz wyniki w tym przypadku są drugorzędne.
Chodzi o to że Hyballa przyszedł w poniedziałek do drużyny która pod Skowronkiem przypominała dzieci we mgle i w trzy dni tak ustawił tą zbieraninę, że żydki nie robiły sztycha i zremisowały tylko dzięki głupocie Forbesa i sędziemu który uznał bramkę strzeloną po ewidentnym faulu. Po tygodniu przez większość meczu gnietliśmy Legię, a po dwóch wygraliśmy w Poznaniu. Więc metamorfoza zespołu była ewidentna. I nie wynikała ze wzmocnień czy przygotowań. Jedynie ze zmiany sposobu gry.
Hyballa warsztatowo był średnim trenerem z zachodu, do których nasi typu Sobol, Probierz, Stokowiec czy reszta PMS mają lata świetlne. Jego głównym atutem była kultura pracy, która w naszym grajdole została odebrana jako szaleństwo.
MaLk napisał(a):

Na przykładzie zmyślania na temat przebiegu trzydniowego okresu, w którym siłą rzeczy nie da się zresztą nikogo rozwinąć? No to ja już nie wiem która wersja jest bardziej kompromitująca dla autora
|
Co do rozwijania sprawa jest oczywista. Wystarczy porównać jak pod Hyballą grał Gruszkowski Starzyński czy Plewka, a jak po jego wywaleniu i powrocie do zdrowej rodzinnej atmosfery w klubie.
W trzy dni da się ustawić drużynę od początku, co udowodnił Hyballa. Tylko trzeba wiedzieć jak. Jak się tego nie wie to trzy lata nic nie zmienią.
Rozumiem, że odwołania do Hyballi uwierają
