|
Pierwsze mecze w pierwszej lidze wskazują, że tabun Hiszpanów nie zdominuje ligi tak jakby wskazywał nadęty do granic możliwości budżet płacowy.
Tu o wiele ważniejsze będzie przygotowanie mentalne, zaangażowanie, determinacja, czego od lat brakuje i to też to było przyczyną spadku i braku awansu.
A Hiszpanów trzeba trzymać krótko, bo oni mogą być źródłem kłopotów i kolejnego straconego sezonu.
Wisła w teorii powinna wszystkie mecze wygrywać i to wysoko, w rzeczywistości wiadomo jak jest.
To od Hiszpanów powinno być wymagać się gry w piłkę, dominacji, wysokich wygranych.
Jeżeli tego nie będzie, sensu ich nadmiernego sprowadzania nie ma, co pokazują kluby o wiele biedniejsze pokroju Warty, Puszczy, Ruchu, Stali.
Zdaje sobie sprawę, że od obcokrajowców najlepiej by nic nie wymagać, bo takie panuje przekonanie w środowisku menedżerskim, a jedynymi winnymi mają być młodzi Polacy zarabiający grosze, ale w rzeczywistości to patologiczna postawa.
To obcokrajowcy skończyli Wielką Wisłę w Nikozji, doprowadzili do wieloletniego kryzysu - w tym do spadku i braku awansu.
Gdzie ta dominacja w tabeli pierwszej ligi?
Puszcza i Ruch pokazały w zeszłym sezonie, a teraz nie są wyciągane wnioski.
Tylko pytanie, co jest ważniejsze?
Klub czy zarabianie przez znajomych menedżerów na wystawianiu określonych grajków przez powiązanego z nimi słupa w roli obecnie dyrektora sportowego Wisły Kikuśka, który wyrasta na jedną z najbardziej tajemniczych, ale też wpływowych osób w Wiśle na przestrzeni ostatnich lat.
Układy z Manuelem J. nie przeszkadzają...
Dziwne...
|