|
Generalnie nie chcę się wdawać w dyskusje z s1mone bo to jak kopanie leżącego, ale xG ma się nijak do pecha i nie jest też miarodajną statystyką samą w sobie.
Liczy się stosunek bramek strzelonych do straconych, co oczywiste. Mniej oczywiste jest że beznadziejna gra obronna połączona ze statyczną grą w ataku może nabijać statystyki bez przełożenia na wynik.
Do tego "groźna sytuacja" może tak naprawdę być przekłamana przez uwarunkowania składu. Przykładowo - trener to kretyn i każe grać wrzutkami na piłkarzy którzy nie umieją grać głową. Kilka razy piłka do nich dotrze z uwagi na samą liczbę wrzutek, ale szanse na zdobycie gola są nikłe, bo i wrzutki są średnie, gracz pilnowany i sam z siebie nie umie za dobrze wywalczyć pozycji i strzelić, piłka jak się odbije od głowy tak sobie poleci. Z drugiej strony są drużyny które bazują na tego typu sytuacjach i mimo asysty dwóch stoperów strzał jest realnie groźny.
My się szarpiemy i nabijamy statystyki podczas gdy rywalowi wystarczy jeden, dwa wypady - bo na przykład remis go urządza, albo już prowadzi.
A mówimy o grze z ligowym planktonem. W grze z czołówką w obu meczach nawet nie pierdnęliśmy: xG ~0.4 i 0.6, odpowiednio.
xG to statystyka, która może coś powiedzieć w połączeniu z innymi i analizą meczu. Posiadanie wyższego xG absolutnie nie oznacza że było się lepszym. Bardzo często sukcesy odnoszą drużyny grające defensywnie które nie muszą dużo strzelać bo bardzo mało tracą, a podstawowym sposobem zdobywania bramek są dla nich SFG.
Przykładowo - ze Stalą nasze xG i "groźne ataki" niewiele mówiły o realnym zagrożeniu. Mieliśmy przewagę, ale głównie optyczną. Niespecjalnie mieliśmy pomysł na atak pozycyjny czy SFG a najlepsza sytuacja była po kontrze.
Ostatnio edytowane przez wolfy : 29.08.2023 o godz. 23:32.
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
|