|
To ja MaLk odpowiem, bo być może nie wyłapujesz pewnego niuansu, którym duży biznes w pewnym stopniu się kieruje.
Jeśli jest prowadzony proces sprzedaży jakiegoś podmiotu i na ostatniej prostej z nieznanych przyczyn ten proces się wysypuje, a później wychodzi przedstawiciel inwestora i mówi, że ten podmiot nie był pierwszym wyborem, od roku rozmawialiśmy z innym podmiotem, ale ponieważ tam były warunki nie do spełnienia to spojrzeliśmy na podmiot jarosława.
Ostatecznie inwestor kupił podmiot, z którym rozmawiał od roku, gdzie były warunki nie do spełnienia początkowo.
I teraz, jak myślisz, jakie wnioski z tego ciągu zdarzeń można wysnuć?
Jak dla mnie:
1) Wisła nie jest aż tak atrakcyjna, skoro ktoś wybrał inny klub i to ten inny klub był pierwszym wyborem
2) W Wiśle coś grubo nie gra, skoro deal się wysypał na ostatniej prostej, a obie strony nie ujawniają prawdziwej przyczyny
Można jeszcze ze 2-3 dopisać, ale mniejszej wagi.
Wszystko oczywiście jest zasługa odklejonego, bo gdyby trzymał język za zębami to nikt by nie wiedział, że na ostatniej prostej do przejęcia Wisły nie doszło.
|