Wyświetl pojedynczy post
skarabeus
Senior Member
 
Od: 02.2019

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1988
Stary 28.08.2023, 10:59
Ja tylko przypomnę słowa odklejonego, jak mówił, że Wisła jest na tyle atrakcyjna, że nie rozmawia z każdym kto się odezwie, że chce ją kupić i starannie dobiera firmy, z którymi rozmawia.

Ja z tego wyciągam dalszy ciąg logiczny, że jeśli jakaś firma nie chce traktować Wisły po partnersku, ale występuje z pozycji siły czyli przymusza do podpisania NDA czy nawet NDCA na zasadach niekorzystnych dla klubu, nierównych, ograniczających klub a dający pole działania dla inwestora, to w takiej sytuacji jest krótkie: dziękujemy.

I każde inne zachowanie pokazuje, że jesteśmy w uległej pozycji, jak ubogi krewny, czy rolnik negocjujący z Lidlem.



Ja trochę tych NDCA (głównie) również podpisałem. I zasadniczo, kiedy strona przeciwna ma problem z treściami zapisanymi w umowie (np czym jest treść poufna, kiedy przestaje być, że wobec wszystkich treści obie strony, a czasem trzy strony, mają takie same obowiązki i zakaz ujawniania za wyjątkiem podmiotów z nimi współpracujących pod warunkiem, że podpiszą tożsamą NDCA) albo samymi karami umownymi za złamanie tych zapisów (które zazwyczaj są absurdalnie wysokie) to po prostu wstaje od stołu i dziękuję za rozmowy.

Z bardzo prostego powodu. NDCA to dopiero wstęp do realnych negocjacji. Jeśli ktoś na samym początku nie chcę traktować mnie jako partnera równorzędnego to nie widzę pola do porozumienia, bo takie same podejście będzie później na etapie realnych negocjacji dotyczących.


Wszelkie tłumaczenie, że ktoś tak gdzieś robi i się na to godzi i to nie jest nic nadzwyczajnego, że i odklejony się zgodził to trochę takie tłumaczenie w stylu "Zdzichu, przełkniesz jakoś to, że Mariolka Cię zdradziła, tyle kobiet zdradza na świecie to i Twojej się zdarzyło, ale się ułoży, na pewno już tego więcej nie zrobi".

I do tego "przykładu" sprowadza się mentalność osób, które przekonują, że nałożenie obowiązków zachowania w poufności pewnych rzeczy wobec Wisły bez jednoczesnego takiego samego obowiązku po stronie inwestora jest spoko.

I mamy jeszcze jedną możliwość.
Asy, które sprawdzały NDA lub NDCA (te same super hiper mega kancelarie, które sprawdzały inwestora?) mogły po prostu przegapić sens pewnych zapisów, a odklejony podpisał bez większej analizy, "bo ma ludzi od tego".
Odpowiedz cytując