OSC.N. napisał(a):

Jarosław Królewski podając powody odrzucenia oferty Inwestora podał te, które uznał za stosowne oraz takie, które mógł podać do publicznej wiadomości. Nie jest przecież powiedziane, że nie było innych, o których nie mógł informować.
(...)
Ja wiem, że zaraz padnie zarzut, że ludzie muszą się domyślać, bo Klub nie informuje rzetelnie o wszystkich faktach. I tak jest, i tak będzie. Wiele informacji jest sferą tajemnicy przedsiębiorstw i jeżeli taka jest ich wola, to nie mogą być ujawniane.
(...)
Rozumiem, że Klub piłkarski (...) jako Spółka musi też chronić dane wrażliwe swoje i swoich partnerów biznesowych. To jest kwestia balansowania między wiarygodnością i zaufaniem wśród swoich kibiców, a tym samym wśród partnerów biznesowych, a nie zawsze idzie to w parze. Prezes Królewski i tak moim zdaniem za często ujawnia wiele informacji, których w moim odczuciu nie ma potrzeby ujawniać i często spotyka się za to z moją krytyką.
|
W dużym skrócie ujmę to tak. Jeśli ktoś nie może lub nie powinien rzetelnie informować, to lepiej byłoby, żeby nie informował wcale, a nie informował w sposób, który nie ma pokrycia w rzeczywistości.
Tutaj - napiszmy to wprost - dyskutujemy właśnie o tym, czy wypowiedzi, które zostały uznane za "stosowne" do upublicznienia przekazują prawdę czy bardziej od tej prawdy oddalają. To na tej linie jest "balansowanie".
Jeśli już powołujemy się na obowiązki spółek, to oprócz ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa spółki nie powinny swoich interesariuszy wprowadzać w błąd. Zwłaszcza jeśli wśród interesariuszy jest parę tysięcy akcjonariuszy. To nie jest tak, że ktokolwiek sprawujący funkcję członka zarządu spółki może sobie dowolnie wybierać co powiedzieć, a czego nie powiedzieć, bo musi brać pod uwagę to, jaki obraz sytuacji będzie wynikać z tego doboru.
Jeśli chce Pan nas przekonywać, że mamy kompletnie nie ufać temu, co JK przekazuje nam do wiadomości, bo może jest tak jak mówi, może tak nie jest, a właściwie to pewnie jest zupełnie inaczej, to jest Pan na dobrej drodze. Bo taki jest jedyny obserwowalny skutek przyjętej strategii argumentacyjnej.