Karherop napisał(a):

I teraz analogicznie, przychodzi do nas trener z Hiszpanii, sprowadza swój sztab, drużyna gra w kratkę ale powiedzmy że zimuje w top6. Zima kolejnych 6 Hiszpanów, bo trener chcę piłkarzy których zna. Wiosna przegrywamy baraże, jest kolejny finansowy kryzys, Kiko pokłócił się o wizję z JK i odchodzi, trener ma kontrakt to nie odejdzie, ale z powodu wyników i tak zostaje zwolniony. Zostaje w klubie 20 Hiszpanów którymi nie ma jak pokierować. Trzeba znowu wywalić 15 zawodników i zatrudnić 15 zawodników. Błędne koło.
A patrząc na Ratona, Baeny czy wcześniej Benito to bym się wstrzymał z wychwalaniem kazdego ruchu Kiko. Tym bardziej że pomysły mu się chyba już raczej kończą, a przy pustej kasie co raz trudniej namówić co lepszych Hiszpanów na grę u nas.
|
Miałem już nie odpisywać, ale tylko jedna kwestia: Na jakiej podstawie zakładamy, że z tych umownych 15 zawodników z Hiszpanii, z których przynajmniej połowa gra na poziomie Villara, Junki, czy Muli w optymalnej formie, z kompetentnym sztabem na ławce, Wisła seryjnie ponosi klęski? Pierwszą ligę taki zespół jest są w stanie wygrać bez problemu. Już to pokazał.
Oni tu są dlatego, że są lepsi niż ci, których Wisła mogłaby ściągnąć z Polski. Który polski zawodnik ściągnięty przez Wisłę w ostatnich latach spisywał się lepiej niż większość Hiszpanów?
Kolejna rewolucja miałaby polegać na czym? Na wymianie ich na nowych 15-stu Młyńskich, Łasickich i Niewiadomskich? Bo teraz modna stała się Puszcza?
A może na 15 Czechów, Słowaków lub innych grajków z bałkanów, na czym już mocno się przejechaliśmy?
Na nowym miksie tego i dalej budowaniu zespołu w oparciu o jakieś abstrakcyjne i absurdalne parytety? I to coraz tańszego?
Ci kolejni "porewolucyjni" piłkarze nie oznaczają dla klubu problemów finansowych i groźby bankructwa, gdy zawiodą?
A jeśli Kiko z jakichś powodów odejdzie, w jego miejsce może przyjść inny dyrektor sportowy z Hiszpanii, który będzie kontynuował ten kierunek. Dalej nie ma tak, że traci on swój potencjał i możliwości dostarczania klubowi znacznie lepszych i tańszych piłkarzy niż Wisła mogłaby pozyskać z grona polskich zawodników grających w naszym kraju.
Nie zmienia tego powoływanie się na idiotyczne i nie mające nic wspólnego z Wisłą poczynania Ptaka, realizowane w zupełnie inny sposób, w oparciu o zupełnie inny materiał piłkarski, do tego jeszcze w zupełnie innych warunkach i czasach. To nie jest i nigdy nie był w żadnej sprawie jakikolwiek miarodajny punkt odniesienia.