Watts napisał(a):

dwie rzeczy tu są do odpakowania
pierwsza to że jeszcze najwyraźniej tam nie wiedzą że już spadli, druga to że Wisła nie jest w stanie teraz osiągnąć nawet tego
|
Czyli przewidujesz, że Ruch w oparciu o tych polskich zawodników może bić się o coś więcej niż tylko utrzymanie i nigdy za którymś razem w końcu nie przegra jak parę lat temu? To jest ten Twój wniosek?
A Wisła stosując inną politykę niż Ruch czy Puszcza, w Ekstraklasie grała całe dekady. To Ci oczywiście umknęło. Gdzie wtedy była Puszcza ze swoim stawianiem na Polaków?
Więc jaką sprawę mamy kopiować od Puszczy? W czym ona ma dla nas być wzorem? Jak szkolić piłkarzy? Zarabiać pieniądze? Rozwijać klub na poziom europejski? Budować dobry scouting i profesjonalne struktury? Gdzie są te sprawy godne naśladowania, a nie wyśmiewania?
Gdyby nie głupota Sobolewskiego i stawianie przez Wisłę jesienią na dawno skompromitowane rozwiązania i ludzi, a nie już wtedy na Kiko, mieliby figę z makiem, a nie ten awans. Ale dla Ciebie dalej byliby wtedy wzorem, prawda?
Cały czas myślisz krótkofalowo i przez pryzmat pojedynczych wyskoków próbując zrobić z nich tendencję.
Watts napisał(a):

|
tak jak nie rozumiałem czemu według ciebie każdy zawodnik powinien być Lewandowskim albo ustąpić miejsca Hiszpanowi, tak nie wiem czemu każdy klub według ciebie ma walczyć o puchary. pojęcie dobrego zawodnika jest niesamowicie względne
|
Jaki każdy zawodnik powinien być Lewandowskim?

Chodzi o to, że polskie kluby wcale nie prezentują żadnego solidnego poziomu na tle Europy, nasza liga jest bardzo słaba i taką jeszcze długo pozostanie.
Każdy polski klub może za wyjątkiem Legii, Lecha i ostatnio Rakowa (które notabene od dawna nie grają tylko Polakami, a w składzie często mają więcej obcokrajowców niż ich) na zachodzie budzi najwyżej uśmiech politowania. Podobnie polscy piłkarze: bardzo mało naszych ligowców może dziś liczyć na angaż w tych silniejszych ligach, pozostali skazani są na polskich menedżerów i polskie ligi, na czele z orłami z Puszczy czy Ruchu. Taki to piękny poziom sportowy sobą prezentują. Nie ma w nim nic solidnego.
I dlatego mają oni problem, bo jak pokazała runda wiosenna nawet w trzeciej hiszpańskiej lidze łatwo można znaleźć piłkarza, który potrafi od nich znacznie więcej, a przy tym nie żąda milionów.
To stanowi dla ich przyszłości bezpośrednie zagrożenie, co widzi coraz więcej osób nie tylko tutaj na forum, którzy nie myślą stereotypami podsycanymi przez tych bojących się o własnych tyłki ludzi, domagających się parytetów i uprzywilejowania ich pozycji w stosunku do konkurencji.
Dlaczego takich lepszych obcokrajowców mamy nie kontraktować, jeśli klub ma wybór między lepszym piłkarzem, a słabszym? Ma wybierać zawsze słabszego, tylko dlatego, że jest Polakiem, albo dlatego, że liczba obcokrajowców nie może przekraczać jakiś abstrakcyjnych granic? O tym, kto jest lepszy lub gorszy powinien decydować kompetentny trener lub Dyrektor sportowy, a nie paszport.
Watts napisał(a):

|
dobrze się czujesz? Pasieczny sprowadzał tutaj Polaków?
|
Pasieczny to przykład człowieka podobnie jak Sobolewski, który nie potrafi prawidłowo zarządzać powierzonymi mu sprawami i ludźmi. Tego też nie zrozumiałeś? Choć i Polaków rzeczywiście zdarzyło mu się sprowadzać. Np. Uryga, Młyński, Sobol, Biegański - to nie byli Polacy tylko krasnoludki?
Watts napisał(a):

|
bez pocenia się wyjaśniłem twoje bzdurki na temat polskich menedżerów i piłkarzy wyjeżdżających zagranicę.
|
Próbowałeś zanegować oczywistą prawdę, że polscy menadżerzy i działające u nas agencje również mają własne interesy i nie są zainteresowani, by konkurencja umieszczała tutaj swoich zawodników, automatycznie odbierając im dochody. By zabierała im miejsce, w które mogą upychać swoich klientów, których nie mogą upchnąć nigdzie indziej, na przykład w takiej Wiśle własnymi klientami.
Próbowałeś zanegować oczywistą rzecz, że w interesie większości polskich managerów jest, aby Wisła, podobnie jak jakikolwiek inny polski klub nigdy nie realizował strategii masowego stawiania na piłkarzy z innych lig, którzy nie są z ich stajni. Oczywiście z marnym skutkiem, bo oczywistości i faktów zanegować nie można.
Naturalnie każdy może bronić interesów polskich menadżerów. słabych trenerów i zawodników, żyjemy w wolnym kraju. Więc dla jednych gdy przykładowy Madziara napycha sobie kieszenie na pośrednictwie w sprzedaży polskich zawodników wszystko jest okej, ale gdy przypadkiem jakiś zagraniczny manager czy Valckx zyskuje przy okazji transferu piłkarza z zagranicy, to już okej nie jest.
Polskim menadżerom i agencjom wolno, obcokrajowcom nie wolno. Ja to nazywam hipokryzją i obłudą. Taka drobna dygresja a propos poglądów, które prezentujesz.
Watts napisał(a):

|
nie awansowaliśmy do LM, nie obroniliśmy mistrzostwa i prawie zbankrutowaliśmy za Valcxka.
|
Zdobyliśmy Mistrzostwo Polski deklasując rywali, stworzono zespół, który mógł zrobić to ponownie i który był najbliżej w historii od Ligi Mistrzów, nie licząc dwumeczu z Panathinaikosem, gdzie nawiasem mówiąc pięknie popisali się tacy polscy zawodnicy jak Majdan, Kłos, Głowacki, Brożek, którzy tego nie dźwignęli.
Zespół stworzony przez Valckxa bardzo udanie zagrał za to w Lidze Europejskiej, gdzie wyszedł z grupy i po raz ostatni w historii graliśmy w europejskich pucharach wiosną. To było złe, prawda?
Dziś większość z nas oddałaby wszystko za powrót tamtych czasów i grę Wisły jako obrońcę tytułu mistrzowskiego na wiosnę w europejskich pucharach. Ale według niektórych z Was należy się tego wstydzić, bo to była tragedia i zły czas.
Walckx operował w ramach budżetu i finansów zatwierdzonych przez Cupiała, nie jego rolą było pilnowanie bilansu długu klubu. Wszystko potem szybko się posypało po rezygnacji Cupiała, do której skłoniło go jak dziś wiadomo również środowisko kibiców, swoim ówczesnym postępowaniem, bombardowaniem nawet własnego stadionu itd. Rządy kibiców i Marzeny S. to dopiero była patologia uwieńczona sprzedażą klubu Wanna Ly. Ta ich decyzja i wyprowadzanie z klubu pieniędzy to też była wina Valckxa?
