|
Podziwiam waszą dyskusję o tym, czy Wisła opanowana jest przez menadżerów polskich czy hiszpańskich, tak jakby to miało jakieś znaczenie w klubie, w którym pionu sportowego de facto nie ma. Podobnie jak pionu szkoleniowego, medycznego, marketingowego, finansowego itd.
Nie wiem co jest trudnego w zrozumieniu, że jeśli nie będziemy mieć własnych profesjonalnych kadr, które będą w stanie ocenić przydatność proponowanego piłkarza, a następnie wkomponować go do zespołu, wytrenować i wykorzystać jego umiejętności sportowo czy marketingowo, przy okazji nie rujnując jego zdrowia w przypadku kontuzji, to nie ma większego znaczenia czy prowizja za jego sprowadzenie trafi do menedżera z Hiszpanii, Polski czy innej Słowacji.
Tym bardziej, że było już tyle przykładów na to, że to my nie potrafimy wykorzystać potencjału piłkarzy, którzy grając w innych klubach pokazują, że umiejętności jednak mają, że nawet trafiając pół na pół z faktycznymi ogórkami powinniśmy już coś zbudować, a nie wymieniać kadrę co rundę.
|