|
To już ostro.
Dominacja to była za czasów Kasperczaka, Skorży w sezonie 07/08, czy nawet Smudy w sezonie 98/99.
Za Holendrów dominacja?
Hehe
Mistrzostwo wywalczone w najgorszym stylu za Cupiała, słaba liczba punktów, a w kolejnym sezonie szybki upadek po kolejnych fatalnych transferach pokroju kaleki Lameya, czy wiecznie pijanego Ilieva.
Tej dominacji nigdy nie było.
Gdyby nie przyjście Meliksona, to ten projekt holenderski szybko by się zakończył.
Valckx, czy Manuel J.to byli przede wszystkim krętacze, którzy zarabiali na prowizjach i na sprowadzaniu szrotu.
Ponad 90% ich transferów to niewypały.
Co wielokrotnie widzieliśmy.
Czy za czasów Petrescu, Okuki, za czasów holenderskich, hiszpańskich, ery czechosłowackiej.
Ostatni raz w zeszłym sezonie, gdy Hiszpanie mieli zaorać pierwszą ligę, a ich Puszcza z Polskim trenerem i w prawie rodzimym składzie ośmieszyła.
Z budżetem wielokrotnie niższym.
Dopóki w składzie byli Polacy, wielokrotni MP Wisła odnosiła sukcesy.
Jak zaczęła się era zagraniczna, to sukcesów nie było, a nastąpił upadek.
W sezonie spadkowym w rundzie wiosennej w kadrze siedemnastu obcokrajowców.
Dla Markusika to pewnie za mało, ale przypomnę tę listę wstydu:
Colley, Frydrych, Hanousek, Ring, Cisse, Citaiszwili, Fazlagić (sprowadzony za gigantyczne pieniądze), Hugi, Kuveljić (sprowadzony za gigantyczne pieniądze), Poletanovič, Savić, Skvarka, Żukow, Fernandez, Kliment, Manu, Ondrasek.
Praktycznie sam szrot.
Zresztą, porozmawiajmy może o karierze trenerskiej Maaskanta, która zakończyła się po kompromitacjach jesienią 2011 r.
Wg Markusika była dominacja, a w rzeczywistości piąte miejsce z fatalnym bilansem 6-3-4, 14:11.
Kilka dni temu też widzieliśmy wyczyn Lecha.
Holenderski trener (brzmi znajomo), pełno obcokrajowców i kompromitacja z półamatorskim zespołem.
W zeszłym sezonie mieli sporo szczęścia w pucharach, łatwe losowania, choć najważniejszy mecz to Karabach i słynne 1:5.
W lidze ten holenderski wynalazek poniósł klęskę.
A może wymienisz tych Polaków, którzy coś grali?
Żurawski, Kosowski, Frankowski, Szymkowiak, Baszczyński, Głowacki, Brożkowie, Sobolewski, Zieńczuk i cała reszta dominatorów.
To była garstka obcokrajowców, która umiała grać: Kalu, Cantoro, Cleber, Marcelo, Nikola, potem Melikson i Pareiko.
Jak można porównywać jakieś odpady menedżerskie, które żadnego MP nie wywalczyły, żadnego awansu do pucharów do wielokrotnych MP?
Era zagraniczna w Wiśle to symbol wielu porażek, kompromitacji, spadku (choć wsparta układem rodzinnym), braku awansu.
To Maaskant z Valckxem skończyli Wielką Wisłę poprzez swoją nieudolność i krętactwo.
W Wiśle w ostatnich latach więcej sali weterani Peszko z Wasilewskim niż ta armia szrotu.
Fernandez może i strzelił sporo bramek.
Ale miał kontrakt na poziomie szejkowskim jak na realia pierwszej ligi.
Finalnie, nic to nie dało.
Choć długo zamazywał nieudolność swoich kolegów jak kiedyś Melikson czy Carlitos.
Choć Fernandeza, ten przebieraniec i amator Kikuś nie sprowadzał.
Dlatego:
1.Wywalić Kikuśka.
2.Wywalić Ratona.
3.Zrobić porządek z resztą szrotu.
To są trzy kluczowe zadania do uratowania tego sezonu.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 22.08.2023 o godz. 10:44.
|