leszekpw napisał(a):

|
Na mieście chodzą informacje, że rozważana jest kandydatura Łukasza Piszczka.
|
Piszczek? Czyli ratować Wisłę miałby kolejny no name trenerski o kompletnie niesprawdzonych umiejętnościach szkoleniowych? Czy w tym klubie nikt się nie uczy na błędach, tylko nie wiedzieć czemu upiera się na kolejnego Polaka, zamiast dołożyć Hiszpanom Hiszpana? Lub chociaż kogoś, o kim wiadomo, że osiągał jakieś sukcesy trenerskie?
Brak dobrego trenera i sztabu niszczy wszystko. Podobnie jak stawianie na tak słabych polskich zawodników jak Wachowiak, Plewka, Niewiadomski,Sobol, Łasicki, czy innych, którzy nie podołali na przykład w poprzednim sezonie wraz z trenerami, sprawiając, że Wisła przegrała awans. Niektórzy dalej jednak próbują bronić ich interesu, podobnie jak interesu polskich menadżerów czy polskich trenerów, którzy nie wytrzymaliby konkurencji w jakiejkolwiek sensownej zachodniej lidze i ze strony wartościowych obcokrajowców.
Dziś prawie każdy kibic życzyłby sobie powrotu czasów holenderskiej Wisły, kiedy absolutnie dominowaliśmy w Polsce i byliśmy o krok od Ligi Mistrzów, czy czasów pierwszego Kiko lub Petrescu, kiedy nie groził nam spadek z Ekstraklasy. Dzięki pracy Rumuna później udanie walczyliśmy w pucharze UEFA.
Chyba każdy kibic znów chciałby oglądać w składzie takich zawodników jak Melikson a nie Młyński, Biton, a nie Sobczak, Pareiko czy Dolha, a nie Biegański, Mijalovic, a nie Wachowiak, Imaz, a nie Żyro, Stilic, a nie Duda, Ivan Gonzalez czy Arsenic, a nie Uryga, Fran Velez, a nie Łasicki, Lionch, a nie Gogół, Carlitos a nie ktokolwiek itd.
Umiejętnie dobrani obcokrajowcy zawsze byli ogromną wartością dodaną do Wisły i robili wyniki. nawet taki Lamey - wówczas często krytykowany, ale dziś większość z pewnością wolałaby go oglądać niż popisy takiego Szota czy Jarocha.
Niestety polski układ menedżerski, którego interesów dziś broni przykładowo taki Koalik, za każdym razem stara się torpedować jakąkolwiek koncepcję, która eliminuje jego wpływy na polskim rynku.
Hiszpańska Wisła nie jest też na rękę wielu polskim słabym piłkarzom i ligowcom, którzy mogą zostać błyskawicznie wygryzieni i trafić na bruk, bo niewiele potrafią i byle hiszpański odpad może ich łatwo zastąpić.
Podobnie jest z trenerami: w jakim profesjonalnym klubie poza Polską i jej niskimi ligami pracę mógłby znaleźć taki Sobolewski, Łaciak, Skowronek czy Tułacz? Jeszcze większe otwarcie polskich klubów na zagranicę naturalną koleją rzeczy z czasem pozbawiałoby takich trenerów pracy i kasy.
Dla nich wszystkich taka hiszpańska, holenderska czy jakakolwiek inna Wisła oparta niemal w całości o obcokrajowców stanowi ogromne zagrożenie. Podobnie zresztą jak stanowiłby jakikolwiek inny polski klub. Dlatego tak zajadle starają się torpedować te koncepcje i próbują wmawiać kibicom oraz działaczom potrzebę wprowadzania parytetów, barier, uprzywilejowania ich samych pod jakimkolwiek pozorem. Dlatego też manipulują nawet historią i próbują wmawiać jakieś ciemne interesy zagranicznym dyrektorom sportowym. Nie kupujcie tego.