FraMat napisał(a):

Wytłumaczcie mi jedno proszę, bez żadnych złośliwości.
Ze względów wakacyjnych widziałem tylko mecz ze Stalą i późniejsze.
W tym meczu, pomijając heheszki, faktycznie drużyna cisnęła, mieliśmy multum sytuacji, wiele ataków (nie wnikam czy 94 czy 24, ale naprawdę nie schodziliśmy przez 90% czasu z połowy Stali), nie udało się strzelić, ok dzień konia bramkarza rywala, brak umiejętności wykończenia akcji u nas...
A potem, ani z Tychami, ani z Opolem to się nie powtórzyło. Jakby wszyscy siedli.
Pomijając różnicę poziomu pomiędzy Stalą a kolejnymi dwoma rywalami, to przecież i w tych kolejnych meczach powinniśmy (o ile nawet nie cisnąć) umieć atakować, grać szybko piłką do przodu.
A tu nic.
Wyjaśnienia, że rywale nas rozpracowali są tylko częściowo wystarczające. Mogło być trudniej, ale powinno być choć częściowo podobnie.
Ktoś, coś?
|
Wytłumaczenie wg spiskowej teorii dziejów: piłkarze coraz wyraźniej dają do zrozumienia JK, że nie widzą sensu pracy z RS.
Skoro RS był broniony tym, że gra kiepska, ale wynik dobry (Polonia), to w następnym meczu nie było wyniku, ale gra - z wiadomych względów - była jeszcze niezła (Stal). No więc skoro RS był po takim meczu broniony kosmiczną liczbą ataków, to w następnym meczu tych ataków było odpowiednio mniej (Tychy). No ale RS dalej był broniony tym, że nie było tak tragicznie, lider, szukamy zgrania, spokojnie zaraz się rozkręci, to w następnym meczu (Odra) była czerwona kartka będąca demonstracją i jednocześnie (ze względu na czas) odebraniem sobie szans na korzystny wynik i ofensywne statystyki, a jak dzięki zrządzeniu losu do przerwy wydawać się mogło, że jest szansa na jakiś wynik, to przez przypadek w samej końcówce trzy błędy z rzędu dały przeciwnikowi trzy bramki.
Innymi słowy, według spiskowej teorii dziejów, piłkarze z meczu na mecz "unieważniają" każdy sposób obrony trenera, jaki pojawia się po meczu wcześniejszym. Do tego dziwnym trafem to ci starsi i najbardziej doświadczeni walą wielbłądy dające do myślenia - samobóje, czerwona kartki z d*py, szmaciarskie bramki, podczas gdy młodzi i ci, którzy szukają okazji do wypromowania się (Colley), jakoś walczą, czym w ostatnim meczu próbował się ratować RS, odstawiając od składu tych, którzy "są bez formy".
Wytłumaczenie szukające usprawiedliwień: piłkarze są słabsi, źle przygotowani, źle ustawieni, nie wiedzą co grać i z meczu na mecz mają coraz mniej wiary w siebie i decyzje trenera.
Wytłumaczenie losowe: mieliśmy pecha. Gdyby ze Stalą wpadło, a z Odrą nie czerwona kartka, mielibyśmy dzisiaj 5 punktów więcej i czwarte miejsce zgodnie z założeniami.
Mogę jeszcze parę wytłumaczeń wymyślić na poczekaniu.